01.02.2008 :: 14:05 :: Komentuj (7)Po dwóch dniach jedzenia, po pączkach, ciastach, ciasteczkach, waga dzisiaj rano pokazała
76,0 kg. Pozostaje 4 kg do zrzucenia w lutym...
Jak się sprężę to może wyjść :)
W poniedziałek zaczynam nową pracę a ja jestem chora :/ Muszę szybko wyzdrowieć!
06.02.2008 :: 21:29 :: Komentuj (4)Nie idzie mi :( Jem ok 1200-1300 kcal. Czuję się najedzona.
07.02.2008 :: 18:32 :: Komentuj (2)Wczoraj 1300 kcal, dzisiaj 1300 kcal - niby racjonalnie, jednak wydaje mi się, że trochę za dużo. Jakoś nie jestem z siebie zadowolona...
09.02.2008 :: 21:09 :: Komentuj (5)Dobra... Dość tego! Bierzemy sie za dietę... Trzeba dobić do tych 72, ale może najpierw do 75. Trochę mi sie przeciągnęło.
Kupował ktoś z Was kiedyś stół do masażu? Co byście poleciły? Na co zwrócić uwagę przy kupnie i co warto dokupić?
14.02.2008 :: 22:50 :: Komentuj (2)Od 5 dni obiecuję sobie dietę i za każdym razem zawalam. Jak jestem w pracy nie jem dużo bo nie mam czasu. W domu jem obiado-kolację, obiecuję sobie, że na tym koniec, a tu DUPA! Trochę tego, trochę tamtego i ani się obejrzę to znów zawalam. Następny dzień jest taki sam, a spodnie coraz ciaśniejsze... Wrrrrrrrrrrrr
16.02.2008 :: 18:43 :: Komentuj (5)No okay, zgadzam się z Wami, że rok 2007 był dla mnie katastrofą. Ale w ostatniej notce chodziło mi o to, że 2008 zaczęłam w miarę normalnie. W styczniu udało mi się zgubić 2 kg, ale ostatnio znowu przesadzam. Żeby chociaż zrzucać 2 kg na miesiąc to na wakacje mam -12 kg. To już coś.
17.02.2008 :: 21:33 :: Komentuj (2)Dziś się udało :) 1100 kcal, ostatni posiłek przed 19. Jako takiego słodkiego nie było prócz kilka suchych herbatników. Jakby tak było przez najbliższe pół roku to wymarzoną figurę mam w kieszeni, to tylko kwestia czasu.
A czy uda się jutro?
18.02.2008 :: 20:22 :: Komentuj (5)To co? Mogę bez obaw napisać, że kolejny dzień udany, czy jak tylko to napiszę to zawalę? Miejmy nadzieję, że nie.
Dzisiaj 1000 kcal, ostatni posiłek chwile po 18. Ze słodkiego było kilka małych pastylkowych cukierków.
Całkiem dobrze :)
Jeśli chodzi o sport: nie ćwiczę ale praca zapewnia mi 8 h ciągłego biegania miedzy fizykoterapią, kinezyterapią i masażami. Po pracy marzę tylko o tym by się położyć i odpocząć :)
Edit 23:30
Prawie wytrzymałam :) Zjadłam później jeszcze pół pomarańcza (pomarańczy?)
Ciekawe ile jeszcze wytrzymam... 2 dni? 3? 4? 5? Obstawiam, że nie dłużej jak 6, ale dobre i to :)
Dobranoc :)
19.02.2008 :: 18:39 :: Komentuj (6)Uzbierało mi się 1125 kcal. Całkiem nieźle. Tylko pojawił się problem... o 19 mają przyjść goście... mama kupiła pyszny placek... i co teraz? Jak zjem będę musiała doliczyć jeszcze ok 200 kcal. Jak nie zjem to stanie się cud! Staram się przekonać siebie, że zjedzenie jednego kawałka nic mi nie da prócz 5 min przyjemności i późniejsze wyrzuty sumienia. Ale nie ufam sobie... oj nie ufam...
Edit 20:00
Paulina wygadałaś ;)
Zjadłam. Dobre było.
Następny posiłek dopiero jutro rano.
25.02.2008 :: 21:47 :: Komentuj (2)Po cięższych i lżejszych dniach znów jestem na diecie, tzn. tak mi się wydaje :) Dzisiaj 800 kcal, w tym kilka miętusów i dużo biegania w pracy. Dzisiaj przyszło tylu ludzi, że się nie mogliśmy wyrobić i trzeba było zostać trochę po pracy. Coś czuję, że ten tydzień będzie ostry. O 9 ugryzłam moją śniadaniową kanapkę i jadłam ją przez 7 godzin, ostatni kęs wzięłam o 16. Nie ma czasu jeść, nie ma czasu wypić herbaty, ciągle się biega a pacjenci ciągle niezadowoleni bo muszą czekać. Raaany...
26.02.2008 :: 21:55 :: Komentuj (3)Głodna jestem...
Dzisiaj w miarę: 1100 kcal, kilka miętusów w pracy i jak zawsze bieganie 9h! bo się w pracy przedłużyło o godzinę. No tak to być nie może! Gdy już wychodziłam - ubrana, kierująca się do drzwi - weszła jakaś babka. Mówię do niej, że już zamknięte a ona na to, że ma tylko pytanie, ja znowu, że zamknięte a ona to samo "Ja mam tylko pytanie". No ok niech jej będzie... Z pytania przerodziło się w dyskusję i walkę o masaż, który TERAZ widniał na jej skierowaniu, natomiast przy rejestrowaniu się wcześniej go nie było! Ale upierała się, że był tu od początku. Niestety trudno to udowodnić, lekarz wybronił się stwierdzeniem "nie pamietam", więc wyszło na korzyść pacjentki, że masaż będzie mieć a na niekorzyść masażystom i ich kręgosłupom. Zajebiście! Przyszłam do domu strasznie podbuzowana. Trzeba zaznaczyć, że terminy na masaże już się pokończyły, rozeszły się jak świeże bułeczki. A przyjdzie taka pani X z masażem na skierowaniu i na wiadomość, że masażu na fundusz już nie robimy, odpowiada: "A co mnie to obchodzi". No trzymajcie mnie bo padnę. Równie dobrze mogę powiedzieć: co mnie obchodzi, że ona ma skierowanie i na nim masaż psss. Jesteśmy traktowani jak maszyny do masażu - mamy je robić i już! ale nikt nie pomyśli, że nas od tych piekielnych masaży też boli kręgosłup. I nie będę poświęcać swojego zdrowia dla jakiejś zrzędliwej baby bo ona chce mieć masaż, bo ją boli. No sorry... mnie też boli. O wrrrrr, jak mnie takie podejście denerwuje. Ja i bez masaży mam co robić.
No! trochę mi ulżyło.
A poza tym to jestem głodna!
27.02.2008 :: 22:54 :: Komentuj (4)Dzisiaj jakoś mi nie wyszło... Wpadło 1,5 paska czekolady, 2 rogaliki z nadzieniem... No i jak co dzień 8 godzin biegania. Kurde ta moja praca sprzyja odchudzaniu :) tylko, żeby teraz jeść w miarę normalnie z nachyleniem bardziej ku diecie niż niediecie ;p Z obliczeń wynika, że w ciągu 8 godzin ciągłego kręcenia sie w jedną i w drugą stronę spalam min. 800 kcal. Ładnie, nie?
Waga:
76,5 kg