12.04.2005 :: 18:59 :: Komentuj (3)Nio to zaczynamy!!!!!!!! :D
Ciekawe co z tego wyjdzie :P
Na poczatek, waże 76 kg, mam 169 cm wzrostu i 12 kg nadwagi :/
KALORIE.pl
12.04.2005 :: 19:11 :: Komentuj (0)Po raz kolejny zaczynamy odchudzanie... Tym razem dieta 1000 kcal. Po ostatnim razie, gdzie postawiłam na sport, nic mi z tego nie wyszło :/ Mimo basenu i aerobicu 3-4 razy w tygodniu moja waga nie spadła. Chyba doszczętnie tracę nadzieję, że pozbędę się kiedyś choć pare kilo :(
Dzisiaj śniadanko o 10:00 to jajecznica zrobiona przez mojego tatę :) maniam :) ale 200 kcal zostało zjedzone :(
Obiad... godz. 14:30 - zapiekanki własnego wypieku... chlebek, pieczarki, troszkę wędlinki, ser żółty, cebulka i ketchup... Moze zacznę odchudzanie od jutra? :/
Kolacja to rosołek o godz. 17:40... ile może miec rosołek kalorii? (390)
20:20 - kisiel :/
Tak czy siak 1000 kcal już zeżarłam :/
Trzeba jeść więcej warzyw i owoców, pić wodę mineralną. Wyrzec się słodyczy i nie jeść kolacji. Trzeba zainwestować w ruch... rowerek, brzuszki, długie spacery...
12.04.2005 :: 19:47 :: Komentuj (2)"SKORO WIARA CZYNI CUDA, MUSZĘ WIERZYĆ ŻE SIĘ UDA" !!! :)
ZESRAJ SIĘ A NIE DAJ SIĘ! :p
12.04.2005 :: 21:10 :: Komentuj (0)www.dieta.pl
13.04.2005 :: 10:11 :: Komentuj (1)No i drugi dzień walki... wczoraj sobie tak obiecywalam...tylko owoce, warzywa, sucharki, ryż bla bla a na śniadanko (10:00) zeżarłam już pół słodkiej bułki :/ to jest 129,5 kcal! No coż w takim bądz razie będę musiała z czegoś zrezygnować w późniejszej porze dnia. A teraz ide porobić brzuszki :) --> 120 brzuszków na dobry początek :)
Drugie śniadanie godz. 12:05 - marchewka (42 kcal) :)
Obiadek godz. 14:00 - ryż z jabłuszkami (118,5 kcal) :)
Kolacyjka godz. 18:00 - sałatka z owoców 280 kcal. A miała być kolacja zdrowa a wyszło wiecej kalorii niż na obiad heh...
Sok marchewkowy - 117 kcal
Marchewka - 35 kcal
Razem 722 kcal
No to jestem właśnie po 500 skakankach i mnie łydki bolą :p
13.04.2005 :: 12:35 :: Komentuj (1)Zapotrzebowanie (kobiety) 2800 kcal (11700 kJ)
składniki odżywcze
białka: 80 w tym zwierzęce 27-53 g
tłuszcze: 80-110 g
węglowodany: 440-395 g
wybrane witaminy
A: 800 µg
B1: 1,4 mg
B2: 1,4 mg
PP: 14 mg
C: 70 mg
wybrane składniki mineralne
wapń: 0,8 g
żelazo: 12 mg
fosfor: 0,8 g
magnez: 350-300 mg
A ja to zredukuje do 1000 kcal :p
14.04.2005 :: 11:16 :: Komentuj (2)Dzień zaczęłam od 120 brzuszków i 300 skakanek.
Sniadanko 11:00 - 3 sucharki z cherbatą - 120 kcal + 30 kcal (cukier)
Obiad: sałatka z owoców (193 kcal)
jogurt naturalny 100g - 68 kcal
kiwi 50 g - 20 kcal
pół pomarańczy 80 g - 30 kcal
jabłko 150 g - 75 kcal
Kolejne 120 brzuszków i 500 skakanek... łydki mnie bolą :/
Kolacja:
niedobra marchewka :/ 50g - 17,5 kcal
3 sucharki z cherbatą - 120 kcal + 30 kcal (cukier)
Coś czego już jeść nie powinnam - 250 ml jogurtu truskawkowego, to jest już 236,25 kcal! Do tego jeszcze kawałeczek ogórka, kilka grzybków marynowanych i kawaluńczek sera ŻÓŁTEGO!
RAZEM już 746,75 kcal hm... chyba to dobrze bo do 1000 nie dobiłam :p
14.04.2005 :: 16:06 :: Komentuj (2)
Ciągle chodze głodna :/ ale kurde musze skurczyć ten żołądek nie ma głupich, dam rade, musze, kochani wesprzyjcie mnie, będzie mi łatwiej :)
14.04.2005 :: 21:40 :: Komentuj (1)
I dzionek zleciał... najgorzej to opanować się na wieczór, bo to wieczorem przychodzi największa ochota na zaglądanie do lodówki i wyjadanie tych smaczniejszych smakołyków :/ Lodówka to powinna być na kłódkę zamykana, żeby nie można było jej otworzyć ;p
15.04.2005 :: 00:04 :: Komentuj (1)
Smutne... smutno mi :( Juz nawet nie z powodu mojej wagi
:( ale przez faceta :( Jak tak można? Po prostu brak słów ;(
15.04.2005 :: 18:50 :: Komentuj (1)
Siemano :) Mamy piątek, czwarty dzień mojej diety :) Dzisiaj musiałam wstać JUŻ o 9 !!! ;p bo na 10 leciałam do Urzedu Pracy, tak więc śniadanko było o 9:30 a składało się z dwóch chlebków pieczywa lekkiego wasa z białym serkiem oczywiście półtłustym i ogóreczkiem :) Aaaaa no i herbatka :) Z moich obliczeń wyszło 120 kcal :)
Zrobiłam dzisiaj dobry uczynek :) Specjalnie zbiegłam dwa piętra niżej żeby przynieść obcemu dzidziusiowi foliowe łapcie bo to było w szpitalu a jak się idzie w odwiedziny do kogoś to trzeba takie cosik na nogi założyć. Te foliowe łapcie mają ten minus, że są z foli a więc powietrza nie przepuszczają :/ Wyobrażcie sobie pobyt przet 3 godziny w takich foliowych łapciach!!! Radze później butów nie zdejmować :p fujjjj ;p
Wrociłam do domku to zabrałam się do gotowania obiadku... oczywiście dietetycznego :) Rybka gotowana (100g - 78 kcal) z ryżem ( 50g - 172 kcal) i gotowanymi warzywkami (ok. 30 kcal) :) Obiadek zdrowy (280 kcal) ale jakiś taki bez smaku ;p Wiadomo nie od dziś, że to co niezdrowe to smaczne a to co zdrowe to nie bardzo ;p
Później zjadłam kilka koreczków, troche pomarańcza (ok. 30 kcal), troche kiwi(ok. 10 kcal), troche jabłka (ok. 25 kcal):) troche troche troche i kcal się uzbierało. Zjadłam już ok 500.
Zrobiłam 300 brzuszków, na skakance nie skakałam bo mam straszne zakwasy w łydkach :/ chodzić nie moge, a o wchodzeniu po schodach, a tym bardziej o schodzeniu nawet nie wspomne! To sobie pomyślcie jakie było duże poświęcenie z mojej strony biegnąc dwa piętra niżej po jakieś foliowe łapcie! Ale cóż TRZEBA SIĘ RUSZAĆ!!! :)
Kolacja to jogurt naturalny 0% - 68 kcal i chlebek wasa - 24 kcal
Wynik na dzisiaj to 600 kcal + jabłko!
Dołożyłam do tego jeszcze 150 półbrzuszków, kilka ćwiczeń na posladki i 400 skakanek :)
15.04.2005 :: 21:41 :: Komentuj (4)
Zwiedziłam mase blogów, przeczytałam mnóstwo notek, znalazłam osoby z identycznym problemem jak ja, znalazłam osoby z większym lub mniejszy zawzięciem. Jestem pełna podziwu dla dziewczyn które zgubiły 3-6-8 kg, nieważne ile, ale zgubiły :) Życzę wam dziewczyny wytrwałości, wierze że wam się uda. Jeżeli widzę że wam sie udaje, zaczynam wierzyć że mi też się kiedyś uda :) i zgubie te zbędnę kilogramy. Ale musze być bardziej stanowcza! Pozdrowienia dla wszystkich walczących o siebie!!! :)
Waże 76 przy wzroście 169 cm
I cel - 73
II cel - 70
III cel - 67
IV cel - 64 ...i będę max happy :D
16.04.2005 :: 19:57 :: Komentuj (2)
Aaaaaaale zabiegany dzionek że hej!!!!! :) Przez samo bieganie po schodach, schodzenie z nich, robienie zakupów i jazda autem to spaliłam trochę tych kcal, a do tego 150 półbrzuszków i 200 skakanek a wieczorkiem jeszcze pewnie kilka dojdzie :) -> (60 BRZUSZKÓW)
Śniadanko - dwa chlebki wasa z półtłustym białym serkiem, pomidorkiem i ogórkiem :), do tego oczywiście herbatka. Liczę że zjadłam jakieś 150 kcal.
Dugie śniadanko to 50 g jogurtu naturalnego 0% bo nie było czasu jeść więcej ;p To jakieś 35 kcal :)
Obiad... oj jaka ja byłam głodna :p Zrobiłam sobie jajecznice z dwóch jajek i z cebulką :) Smakowało mi jak nigdy hihi. Licze jakieś 230 kcal. I do tego ciemna bułeczka. Hmmm... ile mogła mieć kalorii? ważyła 60g... Dobra, licze jej jakoś 100 :p Moja pierwsza bułka od czasu tego całego mojego odchudzania ;p bo jak narazie jadłam same te chrupkie wyroby ;p Moja siostra na śniadanko wcinała dzisiaj to samo co ja tylko że ona miała zwykłą bułeczkę... świeżą... pachnącą... a ja? a ja ten chrupki chleb wasa :/ Ale nie dałam się :) Lepszy chrupki i kilo mniej niż zwykła buła i wyrzuty sumienia, że się zjadło białe pieczywo z mega dużą zawartością kcal :p A kcal to przezciez nasz wróg!!! :p
Podwieczorek przegadałam u kumpeli. Wypiłyśmy lampke wina (to bedzie jakoś 100 kcal albo i nawet ciut więcej :p) i sok kaktusowo-limonkowo-jabłkowy czy cosik takiego :p Było jakieś 45 kcal :)
Kolacja... duuuży banan :> .... do jedzenia oczywiście :p :> Kolacyjke dopełnił jeszcze 125 ml-owy jogurcik. Tak więc 120 + 115 kcal :)
Po podliczeniu... 900 kcal. Ale zaszalałam :p Ale jeszcze w dopuszczalnych granicach :) Żeby tylko nie wyjść poza ten magiczny 1000 :) hihi
Buziale dla wszystkich tu wpadających i wypadających :)))
17.04.2005 :: 12:10 :: Komentuj (0)
W mojej lodówce są placki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale ja ich nie mogę ruszyć. Dopóki one tam będą ja się nie zblizam do lodówki, trzymam sie od niej jak najdalej. W ogóle nie znam słowa lodówka, co to jest lodówka? ;p
Przed śniadankiem 150 półbrzuszków
Na śniadanko (9:00) zjadłam ciemną bułkę z pomidorkiem i dodatkami ;p -> 200 kcal.
Drugie śniadanie - marchweka 50 g -> 17,5 kcal
Przed obiadkiem 700 skakanek :) a na obiadek rosołek - ok.90 kcal i gotowana wołowinka - 87,5 kcal. Zusammen: 177,5
Przed kolacyjką byłam z moim M. na rowerku :) 75 min pedałowania :)
Kolacja (18:00) - jogurt (115 kcal) i jabłko (50 kcal)
Druga kolacja :/ (19:20) - dwa chrupkie chlebki wasa z wędlinką z indyka i pomidorkiem... ok 100 kcal iiiiiiiiii i 70 g ciasta!!! To bedzie jakoś 200-300 kcal!!!!! Zgrzeszyłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zusammen: 860-960 kcal :(((
17.04.2005 :: 18:04 :: Komentuj (1)
Goście... jedzonko... tyle słodkiego na stole a ja nie mogę tego ruszyć! Ciasta... pyszne ciasta, takie jak ja lubie... orzechowiec i ciasto makowe mmmmmmmm a ja nie moge tego tknąć :/ Czemu natura nie obdarzyła mnie extra figurą i super szybką przemianą materii? :( Tyle wyrzeczeń... diabeł kusi... a ja nie mogę się dać! Musze walczyć! Madzia!!!! stracenie kilogramów jest ważniejsze niż kawałek ciasta! to tylko ciasto! zjesz sobie kiedy indziej... przy następnej okazji, ale nie teraz! nie na początku diety! idzie Ci już całkiem nieźle... od 6 dni zero słodyczy, chyba nie chcesz tego zmarnować? Naliczyłaś się już tylu kalorii, nie szkoda Ci Twojego czasu, ktory poświęciłaś na liczenie kcal? Weź się w garść, nie zjesz nic słodkiego! dasz rade... niech ktoś inny zje te cholerne ciasta. Wiesz już jak smakują to po co próbować ich jeszcze raz? Nie daj się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Po 19:00
ZEŻARŁAM!!!!!!! Wiedziałam!!! Dopoki nie ma czegoś słodkiego w domu to jest luz, ale jak już coś jest to kusi, tak strasznie kusi :/ :((( Zjadłam 70 g ciasta!!! Ile to kalorii?? 200-300?? AAAAAAAAA!!!!
17.04.2005 :: 21:54 :: Komentuj (4)
Uffffff... Za kare skakałam na skakance - 1200 razy. A zmachałam sie bardziej niż na aerobiku :p
18.04.2005 :: 15:39 :: Komentuj (4)
7 dzień diety. Dzisiaj kupiłam sobie czerwoną herbate :) Tak czytałam te wszystkie blogi i wszystkie te herbate pijecie to ja nie mogę być gorsza :P I wiecie co? ta herbata myszami pachnie hehehe. Nie wiem jakie Wy macie nastawienie do mysz ale ja je lubię :) To takie słodkie futerkowe zwierzątka :) A chomiki są wręcz przesłodziaste :d Właśnie w tej chwili pije te herbatkę i... za dobra to ona nie jest ale aż taka straszna tez nie :) Przeżyje :)
Rano zrobiłam 150 półbrzuszków... może dzisiaj na basen pójdę(???)
Wczoraj byłam na rowerze a dzisiaj mnie tak dupsko boli że z trudem siadam :/ Moje guzy kulszowe dostały wycik hehe.
Moje śniadanko to 100 kcal - dwa chlebki wasa z indykiem, pomidorkiem i ogórkiem :)
Obiadek wciągłam wczesnie bo już o 12:30 - zupa pomidorowa bez makaronu! i troche gotowanej wołowinki ale to naprawdę ciut ciut :) Wszystko razem mogło mnieć z 80 kcal :)
16:00 - jogurt 94,5 kcal
500 skakanek :)
Po 17:00
Pozwoliłam sobie na maluteńki kawałeczek ciasta 30 g - ok. 100 kcal :) ale na 18 idę na basen więc LUZIK :)
Godzina 20:44
Byłam na basenie :))) Aaaaaaaale się napływałam :D Uwielbiam pływać!!! :) A moja kolacja to kisiel ze startym jabłuszkiem :) to tez lubiem :d Kisiel miał ze 200 kcal :p No co? byłam głodna po basenie ;p
Razem... 574,5 kcal Co za dokładnośc :P
19.04.2005 :: 15:01 :: Komentuj (3)
Ale jestem głupia!!! Nie ma kto mi palnąć w ten durny łeb!!! :/ Przed chwilą wpadłam na genialny pomysł, że jak zjem 2 cukierki to nic sie nie stanie... zjadłam 1 galaretke w czekoladzie, bo ją uwielbiam, a później 1 ptasie mleczko... podliczyłam i mi szczena opadła... 200 kcal dwa durne cukierki !!!!!!!!!! Ale się nacięłam. Od teraz zero słodyczy!
Przed sniadankiem 150 brzuszków.
Na śniadanko 100 kcal.
Na obiadek krupnik - 100 kcal.
Po obiadku 550 skakanek.
DWA DURNE, ZBĘDNE, NIKOMU NIEPOTRZEBNE CUKIERKI WRRR!!! :[ :/
P.S. Wiecie ile kalorii ma bułka sojowa 60 g?
=>***<=
Podwieczorek to pół bułki sojowej ze sałatą, wędlinką, pomidorkiem i ogórkiem :) 90 kcal
Na 17 byłam na basenie :) Popływałam sobie i mam nadzieje, że spaliłam te dwa zbędne cukierki.
Kolacja: pół bułki sojowej z wędlinką + trochę sałatki owocowej :) 130 kcal
Zusammen: 620 kcal. Wynik... w miare, jak narazie... może niedługo trzeba będzie obciąć kcal do 500...
***Przed snem 210 półbrzuszków :)
19.04.2005 :: 18:47 :: Komentuj (3)
No i mamy nowego Papieża - Niemca - Joseph Ratzinger - Benedykt XVI... 78 lat hmmm... KONIEC NOTKI
19.04.2005 :: 22:26 :: Komentuj (1)
Postanawiam, że jutro przeprowadzę dietę oczyszczającą :)
DIETA OCZYSZCZAJĄCA
Poczujesz się lekko i młodo bez względu na wiek, jeśli poświęcisz jeden dzień na oczyszczenie organizmu. jedz owoce i warzywa, świeże i ugotowane: szpinak, cebulę, zieloną sałatę. Mleko zastąp jogurtem, ułatwi Ci trawienie.
MENU
*Śniadanie
kiwi
płatki z jogurtem
filiżanka zielonej herbaty
*Drugie śniadanie
Jabłko pieczone
filiżanka zielonej herbaty
*Obiad
zupa jarzynowa
ryż brązowy z sosem z warzyw
sałatka owocowa
*Podwieczorek
gruszka
filiżanka zielonej herbaty
*Kolacja
sałatka z fenkułów (kutfa, co to jest? hehehe)
bułka grahamka
kubek jogurtu
RADA
Po przebudzeniu wypij szklankę ciepłej wody z odrobiną miodu. Wieczorem wrzuć do 1/2 szklanki wody 5 suszonych śliwek lub fig, zjedz je z rana.
Pij zieloną herbatę, fantastycznie odtruwa i dodaje wigoru.
I na koniec małe wyjaśnienie co to jesta sałatka z fenkułów hehehe (sorki, śmieszy mnie ta nazwa hehehe)
Sałatka z fenkułów
Składniki:
4 nieduże bulwki kopru włoskiego (fenkułu)
4 cebule dymki
po 1/2 strąka papryki żółtej i czerwonej
Na sos
3 łyżki oliwy z oliwek
sok z cytryny
1/2 szklanki białego wytrawnego wina
sok z pomarańczy
sól, pieprz, odrobina cukru, zielenina
Sposób przyrządzania:
Bulwki fenkułu oczyścić, umyć, osączyć, przekroić na pół, wrzucić na 10 min do osolonego wrzątku, osączyć, ostudzić. Cebulkę pokroić w cienkie paski. Paprykę umyć, wyjąć gniazda nasienne i pokroić w cienkie paski. Połączyć wszystkie warzywa. Na sos wymieszać zamieszczone w przepisie składniki, przyprawić do smaku, polać sosem sałatkę, schłodzić.(Do sałatki można dodać pomidory i drobno pokrojone pieczone mięso.)
SMACZNEGO!!! :)))
20.04.2005 :: 11:32 :: Komentuj (7)
Chyba troche zmodyfikuje te diete oczyszczającą, gdyż po podliczeniu kcal produktów, które są tam wypisane to zeżre spokojnie 1000 kcal a nie mogę sobe na to pozwolić! Już samo śniadanie ma 228 kcal ehhhh...
Dzisiaj pije zielona herbatę ale chyba wolę już czerwoną :p
Przed sniadankiem 160 półbrzuszków i marsz po zakupy :)
*Śniadnie(10:30): KIWI kiwi Cię zdziwi :p, jogurt z płatkami, zielona herbata (228 kcal)
Skakanka 600 razy
Eeeee całkiem przemeblowałam te diete :p Drugie śniadanie ominęłam, a bo jak :p
*Obiad(14:00): brązowy ryż z cielęciną - 250 kcal
*Kolacja(17:00): pół ciemnej bułki ze sałatą, wędlinką, pomidorkiem i ogórkiem 120 kcal
Sok marcewkowo - jabłkowo - bananowy, 104 kcal
Nie macie wrażenia, że te kcal nabijają się na rachunek dzienny bardzo szybko? Głupia szklanka soku juz powyżej 100 kcal, banan już 120 kcal, jogurt kolejna stówa, 3 sucharki już 120 kcal itd.
Poza tym wcale mi ta dieta oczyszczająca nie wyszła ;p W sumie mogłam sie tego spodziewać, nie lubie jak mi ktoś coś dyktuje. Ile my - odchudzajace się kobiety - musimy się wyrzec, ile nas rzeczy kusi a my - biedne - musimy sobie odmówić. A to tylko dlatego, że natura nie obdarzyła nas extra figurą i szybką przemianą materii ehhh... jakie to smutne :(
REASUMUJĄC dzisiejszy dzionek... 702 kcal, do końca wieczoru pije już tylko zieloną cherbatę, jutro przechodze na czerwoną, a jak wymyślą niebieską to też jej sprobuje :p
40 minut ćwiczeń w tym 170 półbrzuszków, 500 skakanek.
21.04.2005 :: 14:25 :: Komentuj (2)
10 dzień diety...
Nie zrobiłam rano brzuszków :/ Po śniadaniu (banan) pojechałam do biblioteki. Wróciłam głodna więc zjadłam marchewkę.
Obiad (14:00) był bombą kaloryczną ale powstrzymałam się przed zjedzeniem więcej. Ta bomba kaloryczna to kopytka ze smażoną cebulką. Pyyyycha :) Zjadłam 150 g kopytek i już wyszło 300 kcal!
Godzina 16:00, 80g kiszonej kapusty - 12,8 kcal
Kolacja(18:00): pomarańcza 48 kcal :)
Deser: maślane ciasteczko(95,4 kcal)i kilka słonych paluszków (80 kcal!!!)
RAZEM 641,7 kcal... a zapowiadało się mało na początku dnia...
22.04.2005 :: 10:24 :: Komentuj (4)
Yyyyyyyy... mamy 22 kwiecień i śnieg!!! :/ Pani Zimie już dziękujemy, czas na Panią Wiosnę... gdzie kwiatki? gdzie zieleń? trawka i słoneczko? Co się na tym świecie porobiło...
Wczoraj mnie przed snem coś tknęło i zrobiłam 170 półbrzuszków :) Zawsze coś, nie? :)
Dzisiaj śniadanko o 9:30. W ogóle jeść mi się nie chciało ale jade dzisiaj do sql więc nie mogę być bez sił. Zjadłam dwa żytnie chlebki wasa light z białym serkiem (100 kcal) a teraz pije myszowatą (czyt. czerwoną) herbatę :) Przed śniadankiem 210 półbrzuszków :)
A teraz zmykam pouczyć się. Bye!
***
W sql dmuchałam dzisiaj fantoma hehe, nie było aż tak źle ale ten manekin jest okropny :/// fujjj :p
Obiadek: rosołek (100 kcal)
Kolacja: banan (100 kcal)
21:00 - kiwi (20 kcal)
RAZEM... 320 kcal(?) ale maluśko hihi, w sumie nie było kiedy jeść :) i dobrze!
23.04.2005 :: 20:45 :: Komentuj (8)
Zjadłam dzisiaj ok. 600 kcal, które mi sie uzbierały sama nie wiem kiedy i skąd (???) Rano 210 półbrzuszków i... 20 skakanek ;p WOW ;p
*Śniadanie: 2 chlebki wasa light z twarożkiem ok. 100 kcal
*Drugie śniadanko: jogurt jogobella 150 kcal
*Obiad: ryż z jabłkami ok. 170 kcal
*Kolacja: 3 chlebki wasa z twarożkiem (150kcal) i pół grejpfruta (35 kcal)
Tu coś, tam coś i już mamy 600 kcal... chyba poniżej 500 zejść bym nie mogła, nie dałabym rady.
Ile kalorii ma torebka ryżu z jabłkami? Czy jeżeli torebka sypkiego ryżu ma 344 kcal to czy ta sama torebka tego samego ryżu będzie mieć tyle samo kalorii po ugotowaniu? Czy gotowany ryż jest mniej kaloryczny? A może ryż po ugotowaniu jest cięższy? Bo ja nie rozumię... 100g surowego ryżu to 344 kcal ale 100g ryżu gotowanego to już tylko 140 kcal? Jak to jest???
22:30 Zjadłam! Zjadłam kawałek torta! ;((( Nie dość, że to bomba kaloryczna to jeszcze o tej porze! Mój pierwszy poważniejszy grzech ;( Niemądra Madzia, niemądra. Be be !!!!! Wstydzę się tego co zrobiłam ;( Czy szansa na 73 kg w poniedziałek została już zaprzepaszczona? :( Zrobiłam 150 półbrzuszków, ale co to jest? NIC! Głupia Madzia, głupiutka!!! <ściana> ;(((
24.04.2005 :: 21:26 :: Komentuj (2)
Mija 13-sty dzień diety...
Dzisiaj dzień bardzo męczacy... Od 8 rano do 19 w sql. Nie zaliczyłam koła z fizjologii ale było blisko, no cóż... damy rade za dwa tygodnie :) Na w-f'ie dali nam niezły wycisk. 90 min biegania!!! Przebiegłam dobre 3000 m, jutro nie zwloke nóg z wyrka :p Nie biegałam od 2-ch lat, od czasu gdy wyszłam z LO. Przez ostatnie 2 lata dużo pływałam i to lubię o wiele bardziej niż bieganie, w ogóle bez porównania... Ale niestety będę musiała zacząć trenować troszq ten jogging bo moja kondycha jest... uuuuuuu... kiepściutko z nią. Trzeba się za siebie wziąść. Poza tym taki jogging przyda mi się w zwalczaniu kg :) Tylko dlaczego ja tak biegać nie lubię? ehhhh
***
Zjadłam dzisiaj:
200g marchewki - 70 kcal
jabłko - 50 kcal
jogurt - 115 kcal
1 sucharek - 40 kcal
3 chlebki wassa light z wędlinką, pomidorkiem i ogórkiem - 120 kcal
No i oczywiście pijam czerwoną herbatkę :)
REASUMUJĄC... 395 kcal
Dzięki wyciskowi na w-f'ie spaliłam wiecej kcal niż zjadłam :) Jest nieźle :))) Oby tak dalej :)
25.04.2005 :: 14:17 :: Komentuj (5)
Myślałam, że dzisiaj nie wstane z wyrka ale wstałam i to już o godzinie 7:15 gdyż szłam z Miśkiem do Urzędu Pracy :) Mięśnie odczuwam dopiero teraz. Ale nie boli mnie czworogłowy uda (m. quadriceps femoris) czy też brzuchaty łydki (m. gastrocnemius), lecz bolą mnie mięśnie grzbietu i obręczy barkowej... hm... przecież nie biegałam na ręcach hehehe.
Miałam się dzisiaj zważyć... ale zrobię to jutro :)
Dzionek zaczęłam od czerwonej herbaty... a miałam zacząć od zielonej no ale luz, wielka tragedia się nie stała :) W czasie drogi do Urzędu dostałam od Misia Ferrero Rocher :) mniam... no i oczywiście je zjadłam :p (59 kcal). Przyszliśmy do domku zrobiliśmy sobie śniadanko. Zjadłam grahamkę z białym serkiem (ok. 200 kcal). Mój obiad to ciut ciut ciut krupniku (30 kcal) bo we mnie wmusili "Zjedz troche gotowanego, w żołądku będziesz mieć inaczej" ehhh... I zrobiłam sobie deser - jedno ciasteczko ale miało aż 91 kcal! Do końca dnia będę się już ograniczać. Zauwazyłam, że ostatnio co drugi dzień zjadam albo jakieś jedno ciasteczko, albo cukierka. Dobrze, że w rozsądnych ilościach :p choć mogłoby ich nie być w ogóle...
Kolacja: jabłko (50 kcal) i jogobella light (90 kcal)
Wieczorny ruch: 240 półbrzuszków i 500 skakanek :)
Zusammen 520 kcal.
***
Ciasteczka lemonkowe
2 szklanki maki
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
1/4 lyzeczki soli
1 szklanka cukru
2 lyzki stolowe swiezej skorki otartej z lemonek
1/4 szklanki soku wycisnietego z lemonek (okolo 4 male lub 3 duze lemonki)
200g masla w temp pokojowej
1 cukier waniliowy
Make przesiac z proszkiem do pieczenia i sola w duzej misce.
W osobnej misce (mozna w mikserze) wymieszac cukier ze skorka z lemonki. Dodac maslo i ucierac na pulchna mase. Dodac cukier waniliowy i sok z limonki. Powoli, stale ucierajac dodawac mieszanine maczna. Zagniesc ciasto, jesli jest za luzne odadc odrobine maki. Wylozyc na posypana maka stolnice i podzielic na 2 czesci. Kazda z nich uformowac w okragly placek, zawinac w folie i wlozyc do zamrazalnika na 30 minut. Po wyjeciu rozwalkowac i szybko wycinac ciasteczka. Jesli ciasto robi sie za luzne znow wsadzic do zamrazalnika. Piec w 170C okolo 15 minut. Ciasteczka po upieczeniu maja byc jasne i na poczatku beda wygladac na nieupieczone-takie maja byc, nie mozan ich piec na zloty kolor i nie dopuscic do tego, zeby zabrazowily sie brzegi bo beda za twarde.
Podawac posypane cukrem pudrem albo polukrowac.
Pożyczone z http://mi.blog.pl/ :)
Nie bedę ich w najbliższym czasie piec, ale może kiedyś... :) Wydaje mi się, że mogą być smaczne :)
26.04.2005 :: 12:07 :: Komentuj (11)
UROCZYŚCIE OŚWIADCZAM, ŻE PIERWSZY CEL OSIĄGNIĘTY!!! 73 kg jupiiiii :))))))) :D
Czas przeznaczony na śniadanie spędziłam w mieście na zakupach, więc nic nie jadłam. Nie wiem czy to dobrze bo śniadanie jest najważniejsze. Mogłabym jadać śniadania zamiast kolacji, wyszłoby mi na zdrowie. Jak to mówią: śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się a kolację oddaj wrogowi.
Drugie śniadanie: sok (77 kcal)
Obiadek: kapuśniaczek z kawałkiem żeberka mniam :) (170 kcal)
Kolacja: 3 chlebki wasa ze serkiem i pasztetem - 150 kcal
No i oczywiście czerwona herbatka :)
Razem: 400 kcal
Ruch: spacer w miasto i 300 półbrzuszków. Zamierzałam poskakać na skakance ale jakoś mi nie wyszło :/
27.04.2005 :: 16:45 :: Komentuj (7)
Jak widać zmieniłam szablon :) Długo nie mogłam się zdecydować aż w koncu wybrałam tego słodziastego kotka :D W necie jest taaaaaaaaak duuuuuuużo szablonów ale żeby coś wybrać to trudno znaleść coś co się spodoba od pierwszego wejrzenia :)
A co do dnia to sobie dzisiaj pozwoliłam na troszę :p
Rano myłam okna i wieszałam firanki. W swoim pokoju powiesiłam firankę do góry nogami :p i musiałam ją ponownie zdejmować i ponownie wieszczać, a ręce chciały mi odlecieć bo ile moożna je trzymać w górze? :/
Zjadłam/Wypiłam:
*sok tymbark light (99 kcal)
*dwa chlebki wassa light z białym serkiem, chudą wedlinką i plasterkiem serka hochland light (110 kcal)
*troszeczkę bigosu na smak... i był mniaaam :) (101 kcal)
*skibka chleba takiego pieczonego na wsi, nie ze sklepu :) też mniam :) (100 kcal)
*dwa ciastka jeżyki (182 kcal)
*i nadal pijam czerwoną herbate :)
*jabłko (75 kcal)
Razem mamy już 667 kcal.
Ruch: wieszanie firanek i mycie okien :p, 300 półbrzuszków, 500 skakanek
*Dochrupałam płatków kukurydzianych :/// :(((
28.04.2005 :: 16:19 :: Komentuj (7)
Nie mogę przeżyć dlaczego chleb ma tyle kalorii!!?? ehhh...
Dzisiaj od rana również mycie okien i wieszanie firanek... normlanie porządki jak na święta :p W sumie jak narazie dzionek nudny i nawet nie mam co opisać :/ Zostaje tylko nudne sprawozdanie z jedzenia...
Śniadanie: kromka chleba z masłem
Drugie śniadanie: kromka chleba z masłem
Obiad: trochę zupy
Tak... macie racje... dzisiaj jem chleb z masłem a to dlatego że mam w domciu taki dobry chleb własnego wypieku. Baaaardzo go lubię :))) Na kolację też pewnie zjem kromkę chleba z masłem :p Jak dwa tygodnie nie jadłam prawie pieczywa tak dzisiaj sobie odbije :p Chyba nie przytyje od razu od samego chleba? Kalorii pilnuje :)))
Dzisiaj zrobiłam 150 półbrzuszków i 500 skakanek, oraz nie można pominąć zużytej energi na mycie okien i wieszanie gigant firanki w dużym pokoju :p
17:57
I tak jak już wcześniej pisałam... na kolację był chleb z masłem :) plus do tego pół bułki z pastą rybną (wymysł mojej mamci) mniam :)))
A na deser 3 kostki czekolady ( no nie mogłam sie oprzeć :p )
Razem ok 600 kcal.
A teraz wybieram się na basen i mam nadzieje że się nie rozmyślę bo ze mną to różnie bywa :)))
Dziękuję Wam wszystkim za wpisy, słowa otuchy i wsparie. Pozdrowionka dla Was :*
29.04.2005 :: 19:06 :: Komentuj (9)
Ach co za dzień :) Od 10 jestem w ruchu :) Dopiero teraz mam chwilke czasu by przysiąść przy kompiutrze :) Rano mama zagoniła mnie do miasta, ale opłacało się iść bo kupiłam sobie spodnie :) Wróciłyśmy do domku... wciągnęłam na mój wielgachny tyłek nowe spodnie, poprawiłam makijaż i ponownie w drogę do miasta, ale tym razem z kumpelą. Byłyśmy w "Grillu" - to taka knajpka, gdzie jest samo kaloryczne i niezdrowe żarcie. Zamówiła sobie kawę i frytki, a że ja kawy nie lubię, frytek nie chciałam bo po co mi tyle pustych kalorii i nie było goracej czekolady, siedziałam bez niczego. Wmawiałam sobie: "Nie mam ochoty na frytki, nie zjem frytek, nie chce frytek, nie mam na nie ochoty itd". I jakoś wytrwałam, dałam radę :) To mi się podoba :) Zeszłam po raz drugi połowe miasta, zakupiłam balsam i do domku :) Była godzina 16... a na 17 poszłam na basen z moim Kotkiem :) Właśnie wróciłam i sobie odpoczuwam :)
Pochłonęłam:
*Przed wyjściem z mamą do miasta (10:00): serek bakuś (125 kcal)
*Przed wyjściem z kumpelą, żeby nie najeść się pustych kalorii typu np. frytki (13:00): dwa chlebki wasa z dekoracją :p (100 kcal)
*Przed wyjściem na basen zjadłam ciut ciut obiadku (16:00), na który były kluski takie ze sera i czegoś jeszcze :p - wyrób mojej mamy - też mnaim :D. Ja wiem... to może było 150 kcal, nie więcej :)
*Po przyjściu z basenu (18:15): dwa chlebki wasa z dekoracją (100 kcal)
Razem 475 kcal. No no... dużo lepiej niż wczoraj i przedwczoraj :)
A teraz piję czerwona herbatę :)
+ 150 półbrzuszków oraz 4 i pół pompki hehe :p
Tymczasem Kochane :) Bye :*
30.04.2005 :: 18:02 :: Komentuj (5)
Dzisiaj zaszalałam :/
*Śniadanko: pół bułki z roladą z kurczaka (150 kcal)
*Obiad: trochę rosołu bez klusek, jedna kartofelka z wątróbką i buraczkami (ok. 200 kcal)
*Deser: ciastka (300 kcal!!!)
*sok (ok 100 kcal)
To już jest razem 750 kcal a dzisiaj szykuje się jeszcze imprezka :)
Byłam od rana u Babci bo Dziadek miał urodziny :) Pojeździłam troszq na rowerku, troszq pobiegałam i czuję jak mnie mięsień boli ;( Jakby ktoś mi go chciał wyrwać, okropne uczucie :(
Nio to 3majcie się cieplutko, dziękuję za komentarze i do napisania jutro :) Buziaki :*