03.04.2007 :: 19:36 :: Komentuj (7)Jem ok 1500 kcal. Schudnąć nie schudnę ale wagę powinnam utrzymać. Zobaczymy czy przytyję.
05.04.2007 :: 22:36 :: Komentuj (7)Byłam w mieście :) Kupiłam sobie biały szal do czerwonego płaszczyka, jeansy (rozm. 32 ale to omińmy) i czarną bluzeczkę, taka dłuższą :) Coś ostatnio kusi mnie wydawanie kasy hehe ;)
Nie powinnam jeść słodyczy. Amerykę odkryłam, nie? ;)
06.04.2007 :: 20:38 :: Komentuj (7)Uwaga. Kończę odchudzanie.
12.04. będzie 2 lata jak prowadzę bloga i walkę ze swoją wagą. Przez ten czas sporo się wydarzyło. Kilka dat zasługuje na zapamiętanie. A mianowicie:
12.04.05 - waga pokazywała 78 kg!!!
26.04.05 - było już 73 :) i pierwszy cel osiągnięty. Wiem, że niesamowicie szybko, ale część to pewnie woda była :)
16.05.05 - 70 kg i drugi cel osiągnięty
16.06.05 - 67 kg i trzeci cel osiągnięty
14.08.05 - 64 kg i czwarty cel osiągnięty :)
14.11.05 - 60 kg i piąty cel osiągnięty :)))
Te 7 miesięcy walki były skutecznym odchudzaniem. Zrzuciłam 18 kg! Jak to zrobiłam? Nie pytajcie - nie wiem. Widocznie miałam bardzo dużą motywację i jeszcze więcej samozaparcia. Stałam się atrakcyjniejszą i pewniejszą siebie dziewczyną :)
11.03.06 - waga pokazała 59/58 kg jednak nie trwało to długo bo w chwilę później wróciłam do 60 kg. Tego dnia byłam najszczuplejsza odkąd pamiętam. I ten dzień pozostał moim najszczuplejszym dniem.
Od tego dnia tyłam sobie do 65 kg i traciłam na wadze do 62 kg. Wszystko zależało od Świąt ;) Obecnie waga moja pokazuje 62 kg.
Z dniem dzisiejszym kończę odchudzanie (no chyba, że przytyję) bo jak widać odchudzaniem nie można tego nazwać już od roku. Postanawiam przejść na (w miarę) zdrowe odżywianie.
Czyli:
1. Nie jem po godzinie 19:00
2. Wprowadzam jak najwięcej sportu w moje życie.
3. Jem normalnie, ale nie przejadam się.
4. Piję wodę mineralną.
5. Ograniczam słodycze.
Ostatni punkt jest moją największą zmorą. Walczę z tym od zawsze i jak widać narazie nie udało mi się go przełamać.
Także dziewczyny, warto się odchudzać ze zbędnych kilogramów ale pamiętajcie by robić to z głową :)
Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt!!! :)))
08.04.2007 :: 17:13 :: Komentuj (7)No co???????????????
Najadłam się jak bąk. Bleah.
Chyba, chcąc nie chcąc, po świętach trzeba będzie przejść z powrotem na diete by zrzucić to co się przybierze. Sie nacieszyłam byciem nie na diecie :/// Jestem żałosna...
Chciałabym w połowie czerwca ważyć 58 kg... Myślałam, że będąc na zdrowym odżywianiu spokojnie sobie do takiej wagi dobiję, ale po tych Świętach to kolorowo tego nie widzę.
Prawda jest taka, że ja sama nie wiem czego chcę :/
Czy mi się wydaje czy większość z nas na czas Świąt zaprzestała pisać? :>
W sumie nie dziwię się...
09.04.2007 :: 20:06 :: Komentuj (7)Byłam na imprezie :) Potańczyłam, pośmiałam się i tak czas zleciał.
Mam nową zachciołkę ;) Chciałabym kupić sobie białe spodnie :) Tylko do tego trzeba mieć pare kilo mniej i ładną pupę.
A ogólnie to nic mi się nie chce :/
10.04.2007 :: 22:18 :: Komentuj (3)Byłam na aerobiku wodnym ;) Spaliłam 580 kcal :D
A zjadłam 3 razy więcej :/
Madzie to są jednak Madzie ;p
11.04.2007 :: 17:33 :: Komentuj (7)Po tych świętach to najchętniej bym tylko jadła. Co 2 godziny jestem głodna, ciągle mam na coś ochotę. No ile można? Teraz też mi sie chce jeść a 1010 kcal już wciągłam.
Dopisek 20:55
Na kolację zjadłam porcję warzyw z winiar, kawałek chleba, trochę babki i 3 bombonierkowe cukierki. Razem 1350 kcal i teraz jestem głodna. Zjadłabym sobie coś... cokolwiek... mam ochotę żuć, a w półce leży sobie orzechowy KitKat... j-e-s-z-c-z-e leży...
13.04.2007 :: 18:57 :: Komentuj (2)Próbuję się ograniczać, chociaż trochę ale jakoś ciężko mi to idzie. Lekko wychodzi mi 1400 kcal na dzień jak nie więcej.
11-ego nastukałam sobie 1350 kcal. Wczoraj byłam z Miśkiem i jego znajomymi w pub'ie (a raczej w kilku). Wpadły 3 trójkąty pizzy a później pyyyyyszne lody w pucharku :) i tym sposobem uzbierałam 1770 kcal. A dziś już 1390 kcal. Kiedyś jak zjadłam 1000 kcal to czułam, że dietę zawalam, a dziś? Dziś byłabym z siebie dumna.
P.S. Wmłuciłam przed chwilą 5 wafli ryżowych i już mam 1540 kcal. I co ja mam sobie zrobić?
P.S.2. A teraz zjadłam tego leżącego KitKata :p Już nie leży :p + 270 kcal czyli 1810 kcal. Żeby nie było przypominam, że od 6.04 nie jestem już na diecie ;) Będę gruba, będę gruba, będę gruba. I wcale mnie to nie cieszy, i wcale mnie to nie cieszy, i wcale mnie to nie cieszy :/
P.S.3. Zjadłam jeszcze pół bułki z topionym i żółtym serem. Razem 2025 kcal. Oł je. Która jest 'lepsza' ode mnie?
Trzeba coś z tym zrobić bo zamiast na wakacje schudnąć to się roztyję. Masakra jednym słowem.
A teraz zagadka ;)
Idą trzy żółwiki przez pustynię. Pierwszy mówi: Przede mną pustynia, za mną żółwik. Drugi mówi: Przede mną żółwik, za mną żółwik. A trzeci: Przede mną pustynia, za mną pustynia. Dlaczego?
Odp. Bo trzeci żółwik był kłamczuszkiem ;)))
14.04.2007 :: 19:56 :: Komentuj (7)No i co ja mam ze sobą zrobić?
Na śniadanko 350 kcal - OK
Na obiadek 400 kcal - OK + 3 cukierki czekoladowe - 100 kcal - nie OK
Później byłam na meczu - podchrupałam trochę popcornu - 100 kcal
Przyszłam do domu, zjadłam trochę zimnych nóżek, 2 kromki chleba, 2 plastry konserwy - 300 kcal
Doprawiłam to orzeszkami ziemnymi (550 kcal) i razem wyszło 1800 kcal.
No ja inaczej nie umiem już :(
A czerwiec coraz bliżej...
***
Tak naprawdę jest tak:
Waga zadowalająca: 60 kg
Waga wymarzona: 57 kg
Waga bardzo nierealna, ale motywująca: 55 kg
Bo bardziej motywuje mnie widok '9 kg do zrzucenia' niż '7 kg do zrzucenia' bo to zawsze jest mniej i niby zawsze 'sie zdąży'. Natomiast najczęściej się nie zdąża.
Chciałam podejść do siebie delikatnie, bez diet, ale to na mnie nie działa. Ostatnio tylko bym jadła. Kocham jeść. Jem tyle jak nigdy. Już nie umiem nie przekroczyć 1000 kcal. Nie wiem ile ważę. Obstawiam 64 kg, a może więcej?
Do 15 czerwca chciałabym ważyć poniżej 60 kg. Mam 62 dni. Mogłabym schudnąć 6 kg. Tylko znajac siebie gówno z tego wyjdzie, O!
15.04.2007 :: 20:07 :: Komentuj (2)61 dni
No cholera nie wychodzi :( Było ładnie i wieczorem schrzaniłam - jak zawsze :/
Przed 7 kromka chleba z żółtym serem [200]
W szkole sok kubuś [240]
W domu obiadek - rosół z makaronem, 1 ziemniak, 1 wątróbka i łyżeczka buraczków, 1 cukierek [290]
No i później zeżarłam lody [290]
Na kolację kilka winogron i plasterek chudego białego sera [100]. Odmówiłam sobie jajecznicy!!! Na tym miało się skończyć, ale nieeeeeee
Zjadłam jeszcze trochę lodów i pochrupałam paluszków :/ [300]
No i razem 1420 kcal.
Jestem na siebie zła, za to, że jem i nie potrafię nic z tym zrobić :(
+ gorąca czekolada
+ żółty ser
= 1700 kcal
Czasami sobie myślę, żeby opuścić to miejsce... chociaż na jakiś czas. Pisanie o ciągłych porażkach mnie dobija.
P.S. Czy Wam też nie chcą się ładować strony na mylog'u?
16.04.2007 :: 09:26 :: Komentuj (14)Mam 60 dni do wesela (nie mojego :))
Cel to zrzucić 6 kg - bardzo realne, tylko muszę się w końcu za to porządnie wziąć!
Waga na dziś 64 kg.
Chciałabym trzymać się tylko kilku punktów:
- Jeść 1000 kcal.
- Nie jeść słodyczy.
- Nie jeść po 19:00.
- Ćwiczyć, chociaż 30 min dziennie lub pływać.
Podsumowanie:
Zjedzone 1220 kcal.
W tym 110 kcal to łyżka lodów i 2 cukierki.
Ostatni posiłek o 19.
I godzinka spaceru :)
17.04.2007 :: 20:17 :: Komentuj (3)Dzisiaj było tak fajnie ciepło, i to słoneczko :) Pogoda akurat na spacerek. Ubrałam jeansy, białą bluzeczkę na krótki rękaw i śmignęłam z Misiakiem na spacer. No i było fajnie, tylko moje samopoczucie było nie fajne. Czułam się jak słoń. I ta moja fałda brzuszna, o wrrrr. Miałam iść na lody ale z nich zrezygnowałam.
Zjedzone 1420 kcal. Dziś nie wyszło :(
W tym 255 kcal to 4 czekoladowe cukierki i pół marsa delight.
Ostatni posiłek o 17, ale o 19:30 podjadłam siostrze jeszcze łyżkę sałatki warzywnej i łyżkę makaronu z jajkiem.
Na spacerku byłam dobrą godzinę :)
18.04.2007 :: 20:48 :: Komentuj (5)58 dni
Jestem żałosna i okropnie zła na siebie. Codziennie wieczorem mam wyrzuty sumienia, że jem. Rano wstaję z nastawieniem do diety, tylko dlaczego przed obiadem już o tym zapominam? Budzę się dopiero na wieczór i znów mam wyrzuty sumienia. Postanawiam poprawę. Wstaję rano, jem ładne śniadanie a przed obiadem już zapominam co postanawiałam przed snem. I tak w kółko. To jest męczące. Wiem, że chciałabym czuć się szczupło na weselu i, że chciałabym śmigać w białych spodniach, ale jak widzę ciastko to o tym zapominam, a nawet jak pamiętam i mówię sobie "nie jedz, chcesz być szczupła" itp to do mnie to nie dociera. Dzisiaj zjadłam ze 2000 kcal. Jak tak dalej będzie to będę gruba. Wrrr, jaka ja zła jestem na siebie. Tylko usiąść i płakać ;( Głupie żarcie. Już nawet nie chce mi się pisać o tym, że mi nie wychodzi. Poza tym o porażkach nikt nie chce czytać. Co wcale mnie nie dziwi.
20.04.2007 :: 14:22 :: Komentuj (9)Jako, że dzisiaj piątek. Na obiad oto takie cudo:
Makaron z serem brie.
Składniki:
ok. 250 g makaronu, jeden serek brie, 3 pomidory, oliwki, 2-3 ząbki czosnku, pieprz, sól, bazylia
Jak przyrządzić?
Ugotować makaron (rurki, kokardki - bez różnicy), odcedzić ale nie przelewać zimną wodą, włożyć z powrotem do garnka. Lekko podgrzewając dorzucić pokrojony w małe kawałki ser, tak aby sie rozpuścił. Cały czas mieszać. Następnie dorzucić pomidory, czosnek, oliwki i bazylię. Przyprawić do smaku.
Uwagi:
Potrawa bardzo prosta, a przy tym bardzo smaczna. Jeśli ktoś nie lubi oliwek, może sobie darować, ale jak mówił mi ktoś kto osobiście oliwek nie znosi nadają całości niepowtarzalnego smaku...
Czas przygotowania:
Najlepiej przygotować wszystko w trakcie gotowania makaronu. Makaron powinien być lekko niedogotowany, tak aby w trakcie podgrzewania z dodatkami stał się al dente. Przed włożeniem makaronu z powrotem do garnka można wlać odrobinę oliwy.
Może nie za dietetyczne, ale dobre ;)
Smacznego :)
23.04.2007 :: 22:32 :: Komentuj (11)5.12.2005 znalazłam chomika, kochaną Mimi. Dzisiaj zdechła ;((( Smutno mi :(

Zdj. z dn. 21.04.07
29.04.2007 :: 21:36 :: Komentuj (8)Ehhhh...
Próbuję się odchudzać ale nie idzie mi to w ogóle :( Wesele za 46 dni a ja sobie w kulki lece :(
Moje jedzenie wygląda tak:
19.04. - 1200 kcal
20.04. - 1000 kcal
21.04. - 1305 kcal
22.04. - 1800 kcal
23.04. - 1210 kcal
24.04. - 1690 kcal [63 kg]
25.04. - 1140 kcal
26.04. - 1650 kcal
27.04. - 1150 kcal
28.04. - 1990 kcal
Dziś znów masakra 1400 :(
Brak mi słów i sił :(
A tak poza tym to chcę kupić sobie 2 chomiki :) Może głupio to zabrzmi, ale tęsknię za moją chomiczką Mimi. Zawsze jak zjadłam jabłko to ogryzkę jej podrzucałam, a teraz nie mam komu :( A jak stała w dużym pokoju to zawsze do niej zaglądałam co robi. Teraz z przyzwyczajenia zapędzam się, patrzę w ten kąt gdzie stała a jej tam nie ma :( Ona była wyjątkowa. Ani razu mnie nie ugryzła. Mogłam ją głaskać po brzuszku i nic mi nie mówiła :) W sumie życie jej uratowałam, bo znalazłam ją w zimę 5.12.05, a następnego dnia spadł duży śnieg.