04.05.2006 :: 17:17 :: Komentuj (6)Jeżeli przykrość Cię spotyka w życiu, to pamiętaj śmiej się przy ludziach, a płacz w ukryciu...
05.05.2006 :: 20:16 :: Komentuj (9)Nie chce mi się odchudzać...
Nie chce mi się odmawiać sobie jedzenia...
Nie chce ciągle chodzić głodna...
Nic mi się nie chce...
Chyba mam dość tego całego odchudzania...
Jem sobie do 1000 kcal
i nie chce mi się ze sobą walczyć by jeść 500 :/
Uczyć też mi się nie chce...
Boże spraw, żeby mi się tak mocno chciało jak mi się nie chce...
06.05.2006 :: 20:31 :: Komentuj (8)Myślałam, że dzisiaj będzie bez słodyczy a tu mama pokusiła lodami i właśnie o te lody było dziś za dużo.
07.05.2006 :: 21:17 :: Komentuj (7)Waga wróciła do normalności -> 60 kg :)
Tylko moja ilość spozywanych kcal ostatnio trochę wzrosła (ok 1000-1200 kcal).
Chciałabym trzymać się 800 kcal.
Byłabym wtedy zadowolona :)
I waga też poleciałaby w dół :)
Dopisek 23:15
Weszłam na wage a tam 62 kg :/
yyyyy.... no jak to?
Przecież wczoraj było 60 kg...
Może dlatego, że to późny wieczór?
Ale to żadne pocieszenie, musi być mniej!
08.05.2006 :: 22:07 :: Komentuj (12)Jeszcze niedawno byłam zadowolona ze swojego wyglądu...
Dzisiaj byłam w mieście, chciałam kupić sobie jakies bluzki na lato i co? I sadło mi się wylewa gdzie może :///
Masakra!!!
Pod grubymi swetrami nie było tak tego widać a teraz jak założę taką "mniejszą" bluzkę to brrrr
Tragedia!!! ;(
Poza tym jestem:
Okropna :(
Niedobra :(
Czepliwa :(
Zrzędliwa stara jędza :(
buuuuuu :(
10.05.2006 :: 16:39 :: Komentuj (8)Od 2,5 tygodnia staram się jeść normalnie ale jednak tak bardziej w kierunku diety... i co? i nic! Waga buja się między 60 a 62 kg. Jem sobie tak ok 1000 kcal +/- 300 kcal.
Wczoraj byłam jeszcze raz w mieście... :/ To wylewające się sadło mnie dobija. Dzisiaj moj Misiek chciał mnie wyciągnąć na pizze, ale nie dałam się namówić. No i co z tego, że nie dałam się wyciągnąć jak i tak w domu zjadłam 3 paski czekolady, kromkę chleba z serem pleśniowym, kromkę chleba z boczkiem (nic nie mówcie, wiem :/) i trochę rosołu. To już mogłam iść na te pizze i na to samo by mi wyszło :/ Rany jaka ja jestem beznadziejna... a to moje sadło na brzuchu jeszcze bardziej :///
Dzisiejszy dzień jest totalną porażką :/
11.05.2006 :: 07:18 :: Komentuj (18)Wczoraj zjadłam dużo dużo więcej. I były lody, żelki, biały ser, pleśniowy ser, kawałek żółtego i jeszcze kilka innych produktów spożywyczych. Było ich tyle, że nawet nie potrafię wszystkich wymienić. A dzisiaj zaczynam dzień gigantyczną bułką z serem pleśniowym. Rozłoże sobie ją na dwa śniadania. Jedną połówkę właśnie zjadłam a drugą zjem ok godz 11. Nie mam zielonego pojęcia, jak ja to zrobiłam, że tyle chudłam, naprawde. Bo teraz chyba bym nie potrafiła.
13:45
Możecie pogratulować mi głupoty.
Oprócz wcześniej wspomnianej bułki zjadłam jeszcze: 2 pączki (jeden mniejszy drugi większy), omlet (ale nie z jajek tylko taki z bitą śmietaną i jagodami), mały rogalik z jagodami i ptyś! Same te słodkości to już 1000 kcal.
Tak, macie rację... jakbym naprawdę chciała to bym schudła. Ale ja chcę schudnąć tylko mi nie wychodzi :( albo po prostu za mało chcę. Muszę chcieć więcej!
13.05.2006 :: 18:01 :: Komentuj (8)Jem i tyje :/
Powróciłam już chyba do 62 kg :/
Nie żaluje sobie niczego.
Wiem, że muszę przestać.
Chciałabym jeszcze schudnąć ale jakos tak mi się nie chce.
Nie mam tego samozaparcia, że jak nie jem to nie jem.
Dopisek
A tak z innej beczki...
Wiecie jak wyłączyć pocztę głosową w Plus GSM (telefon na abonament)?
15.05.2006 :: 12:09 :: Komentuj (31)NOTKA TYGODNIOWA
*Piątek* 19.05.06 DZIEŃ 5
11:00 - 3 pyzy [225]
12:30 - 1 pyza [75]
14:30 - zupa jarzynowa [175], 50g bułki sojowej [125]
16:50 - 50g bułki sojowej, 2 plasterki wędliny, trochę sera topionego, serek danio [125+60+30+210=425]
Razem: 1025 kcal
Mogłabym tak jeść i jeść, i jeść..., i w ogóle nie wiem jak się powstrzymać :(
Boli mnie to, że nie umiem już tak jak rok temu jeść po 700 kcal i czuć w sobie siłę, że potrafię :( Teraz już tego we mnie nie ma :(
*Czwartek* 18.05.06 DZIEŃ 4
08:30 kiełbaska na ciepło, kromka chleba razowego, łyżka ketchupu, połówka brzoskwini z puszki [252+135+17+26=430]
14:30 - knedle z truskawkami [440]
18:30 - 100g bułki [230], ser topiony [50], ser pleśniowy [50], pomidor, 160g budyniu waniliowego [155], lody rożek [150], 2/3 princessy [130]
Razem: 1635 kcal
Uuuuuu chyba się zagalapowałam, a nawet nie chyba tylko napewno. Nagrzeszyłam na wieczór, wiem. Zdaje sobie z tego sprawe.
Byłam dzisiaj w mieście :) Kupiłam sobie śliczną bluzeczkę i białe spodnie :))) Szkoda tylko, że dzisiaj tyle zjadłam :/ No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba było mi myśleć zanim to pochłonęłam!
TO CAŁE MOJE "ODCHUDZANIE" JEST BEZ SENSU :/ OD 6 MIESIĘCY TO JEST JAKAŚ TOTALNA PORAŻKA :/ SMUTNE...
*Środa* 17.05.06 DZIEŃ 3

Betitka ma rację, muszę odstawicz słodycze, inaczej mnie wykończą.
8:15 - kromka chleba razowego z twarożkiem [180]
14:15 - ryż z warzywami [320], kisiel [50]
17:40 - danio waniliowy [210]
Razem: 760 kcal
*Wtorek* 16.05.06 DZIEŃ 2
9:30 - kiełbaska na ciepło, pół bułki [145+115=260]
11:00 - 2 łyżeczki lodów, 2 kostki gorzkiej czekolady [50+65=115]
13:45 - zupa grzybowa, pół bułki [200+115=315]
15:25 - pół princessy [100], banan [100]
I na tym powinno się dziś jedzenie skończyć. Wiem, że kilka grzeszków było... Postaram się by jutro było lepiej :)
Bla bla... schrzaniłam na całej lini :/
19:45 - 2 paski gorzkiej czekolady [200], budyń [150], 40g kiełbasy [95], 45g bułki [90]
Razem: 1425 kcal
*Poniedziałek* 15.05.06 DZIEŃ 1

Waga 62 kg
10:20 - budyń waniliowy [250]
14:00 - zupa pomidorowa z makaronem [200]
W między czasie 2 szklanki kompotu [100]
18:00 - jajecznica z 2 jaj [230], 60g bułki [170], trochę twarożku białego [50]
20:00 - 10 suszonych śliwek [66]
Razem: 1066 kcal
Miało być mniej! Ale OK, lepsze to niż moje wcześniejsze 1300 :/
19.05.2006 :: 18:56 :: Komentuj (16)Jaka ja jestem naiwna idiotka ;(
Jaka ja jestem głupia ;(
I jeszcze bardziej nieszczęśliwa ;(
Nic nie mam, nikogo nie mam i niczego nie posiadam!
Im mniej kilogramów tym jestem bardziej nieszczęśliwa ;(
Spadam stąd :(
Nie wiem czy wróce.
Pierdole wszystko!!!
A Wam życze powodzenia i dziękuję, że byłyście.
27.05.2006 :: 20:32 :: Komentuj (13)Myślałam, że jak stąd pójde to mi dieta lepiej pójdzie.
Ale tak nie jest :(
Nie idzie mi :(
Muszę coś z tym zrobić.
Muszę, muszę, muszę!
Podejmuję kolejne próby i wszystko jest oki ale do wieczora...
Później najczęściej zaczyna się uczta lodowa :(
Chcę walczyć dalej!
Teraz ważę 62 kg.
Czuję, że przytyłam.
Najpierw chcę odzyskać moje 60 kg, a później dążyć do 57 kg.
I CEL - 60 kg
II CEL - 57 kg
31.05.2006 :: 18:24 :: Komentuj (10)Staram się bronić przed jedzeniem jak tylko potrafię :)
Ostatnio na wykładach dowiedziałam się, że bieganie nie jest zbyt dobre na odchudzanie. I nie chodzi tu o to, że nie daje efektów, wręcz przeciwnie, pewnie daje niezłe efekty. Ale chodzi tu głównie o stawy. Gdy biegamy w kość dostają nasze stawy, dlatego poleca się bardziej jazdę na rowerze niz bieg. Jak dla mnie to lepiej ;) bo biegać nienawidze, a rowerek jest bardzo przyjemny :)
3majcie się! :)