01.06.2007 :: 22:35 :: Komentuj (7)Wagę popsułam i nie mam się na czym ważyć. Postanowiłam się mierzyć. Ale co z tego jak diety nie ma.
29.05. - 1200 kcal
30.05. - 1000 kcal
31.05. - tak dużo, że sama nie wiem ile
1.06. - 1540 kcal
Jakaś ta sesja dziwna jest. Strasznie mnie męczy psychicznie. Tak mi jakoś ciężko. Nie mam nastroju na dietę, ani na liczenie kcal. A to już dziwne bo od początku odchudzania nawet jak diety nie było to kalorie musiały być policzone - teraz to się zmieniło nie widząc czemu. Znudziło mi się to wszystko?
Nie chce mi się na egzaminy uczyć, to wiem na pewno.
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! :)
04.06.2007 :: 17:58 :: Komentuj (8)K_A_T_A_S_T_R_O_F_A
Kupiłam wagę elektroniczną. Weszłam na nią w ciuchach... a ta paskudnica pokazała mi 69 kg!!! Bez spodni 68,6. No bez jaj. Albo mi się przytyło albo tamta waga rzeczywiście oszukiwała. Jeśli oszukiwała to tak na prawdę nigdy nie ważyłam 59 kg. Bez sensu, nie? Ale mimo tych 69 kg nie chce mi się odchudzać. Nie mam do tego nastroju. I nie mam wyrzutów sumienia, że jem. To też jest bez sensu. Wypadałoby to zmienić.
2.06. - 1400 kcal
3.06. - 1400 kcal
4.06. - 1080 kcal
5.06. - 1600 kcal
6.06. - 1200 kcal
7.06. - dużo
8.06. - 1400 kcal
08.06.2007 :: 21:55 :: Komentuj (7)
Bez sensu :(
Wybaczcie.
14.06.2007 :: 18:16 :: Komentuj (6)Za bardzo mi się nie chce, ale od poniedziałku postaram sie rozpocząć dietę.
17.06.2007 :: 23:38 :: Komentuj (5)W piątek pojechałam na wesele - dużo jedzenia. W sobotę poprawiny - jeszcze więcej jedzenia. A w niedzielę poprawiny poprawin i też jedzenie. Jestem niewyspana i jeszcze grubsza.Jak patrzę na mięso i na placki to mi się cofa, mdli mnie na samą myśl - bleeeee.
19.06.2007 :: 17:12 :: Komentuj (12)Jak było na weselu?
Było okay :) Złapałam welon a mój Misiek muchę :) Zaplatałam się też w nogi stojaka od głośnika i zaliczyłam glebe :/ Co oczywiście musiało być skomentowane przez mikrofon na całą salę. Ale spoko ;)
Spałam w pokoju z miesięczną Weroniką więc sobie nie pospałam, ale też spoko :) Jakoś nie przyszło mi do głowy, że małe dzieci płaczą i to wcale niecicho ;p
Moja waga skoczyła w górę po tych trzech dniach balangowania. Nie chcę się nawet przyznawać o ile [olaboga].
Wczoraj było 1200 kcal, dziś... Tak sobie też myślę czy ja dobrze liczę te kalorie, bo nie ważę pożywienia lecz szacuję opierając się na moim 2-letnim doświadczeniu.
Muszę zrzucić co najmniej 10 kg :/
22.06.2007 :: 19:53 :: Komentuj (4)Od niedzieli...
23.06.2007 :: 21:53 :: Komentuj (12)23.06.2007 godz. 12:00 - dzień obrony pracy licencjackiej :)
4,5 za pracę
4 za obronę
Na dyplomie 4 :)
Jupiiiiii :D
Kolejny krok do przodu :D
25.06.2007 :: 21:26 :: Komentuj (8)Jestem duuuuuuża. Nawet facet mówi, że tu i ówdzie mi przybyło. Nie złoszczę sie na to bo ma rację. Czuję się jak balon. Spodnie ciasne, kiecki ciasne, wszystko niewygodne. Jednym słowem zapuściłam się :/
A przed chwilą mama powiedziała, że się spasłam jak nasz chomik. No cóż - taka prawda. Nie ma się co oburzać tylko ewentualnie coś z tym zrobić. A porównanie było do chomika bo mój chomik też się spasł ;p Może przejdziemy wspólnie na dietę? :)
29.06.2007 :: 21:06 :: Komentuj (9)Schodzę na psy. Grzeszę najbardziej jak tylko można w diecie. Jestem żałosna. Nażarłam się jak świnia, a później poszłam do sklepu, kupiłam najsłodsze słodkości: eklerka i bezy z kremem. Co było później nie napiszę bo się wstydzę. Ja chyba zaczynam potrzebować pomocy :( Nigdy nie przypuszczałam, że takie problemy mogą też mnie zacząć dotyczyć. Nienawidzę żarcia a jednocześnie je kocham. Jadłabym a jednocześnie mam chęć głodować. Ja mam już popierdolone w głowie :( Od jutra jadę tylko na płynnych rzeczach. A ze słodyczami kończę raz na zawsze. Dla mnie słodycze nie istnieją!
Waga 30.06.07 - 70,5 kg