03.07.2007 :: 22:37 :: Komentuj (10)4.08.2007 idę na wesele...
Zjadłam magnum... Potrafię zjeść dużo słodkiego ale to było ZA słodkie.
10.07.2007 :: 19:09 :: Komentuj (3)I co ja biedna mam Wam napisać? :( No co... staram sie codziennie przejść na dietę i codziennie zawalam na wieczór. No nie jest ciekawie. Nie mam za grosz siły do walki.
Waga 71 kg!!!!!!!!!
11.07.2007 :: 11:49 :: Komentuj (4)Dobra, trzeba to wszystko jakoś ruszyć. Dosyć obżerania się po 2000 kcal. Trzeba swój organizm trochę oczyścić z tego syfu. 4.08.07 idę na wesele. Nie schudnę od razu 10 kg ale przynajmniej zmieszczę się w sukienkę. W myśl zasad wypisanych po lewo zaczynam.
I niech będę głodna jak wilk - nie zjem nic po 18:00.
Zaczynam blogowanie jak kiedyś.
Witajcie z powrotem :)
P.S. Może ktoś chciałby zrobić mi motywujący szablon? :)
śniadanie: herbata z łyżeczką cukru [40]
obiad: zupa ogórkowa [150]
kolacja: grill... kiełbaska, boczuś!, chlebek, kawałek ciasta i płatki nesquik
No cóż... jutro na pewno będzie lepiej :)
12.07.2007 :: 11:59 :: Komentuj (9)Schudnę!!! Schudnę!!! Na pewno schudnę! Ja muszę schudnąć! Pragnę być szczupłą, sexsowną laską! Yyyyy... rozpędziłam się? No dobra, chociaż tylko szczupłą ;p Po prostu nie będę jeść i już! Nie muszę tyle żreć. Nie będę jeść, nie będę jeść. Osiągnę 60 kg! Co z tego, że najwcześniej stanie się to październiku, po wakacjach. Trudno, trzeba i już. Na szczupłe dziewczyny są takie fajne ciuchy. Ja chcę w nich chodzić!!!
Celem moim jest:
talia - 71 cm
biodra - 90 cm
pupa - 93 cm
udo - 53 cm
ramię 26 cm
Uda się bo już tyle miałam. Już kiedyś to osiągnęłam. Teraz też to zrobię! Rany, co za problem po prostu nie jeść. Powiedzieć sobie: dzisiaj kolacji nie jem, albo dzisiaj na kolację mały owoc bądź jogurt i już. Wcale nie trzeba zjadać kiełbachy czy zamawiać pizzy. Niech ten żołądek trochę się skurczy :) No! Tego się trzymajmy.
Dzień 1
śniadanie: herbata z miodem [40]
obiad: noga kurczaka [150]
kolacja: nektarynka, jogurt, brzoskwinia [190]
razem:
380 kcal
22:30
RANY JAKA JA GŁODNA JESTEM!!!!!!!!
13.07.2007 :: 09:21 :: Komentuj (5)Wczoraj wytrwałam [jupii] :) Ale było ciężko. Byłam tak głodna, że aż było mi niedobrze. Jeden dzień za mną :) Byle wytrwać 3 pierwsze dni... później powinno być trochę lżej :) Dziś piątek trzynastego - oby nie był pechowy.
Dzień 2
śniadanie: brzoskwinia, herbata z miodem [90]
obiad: gotowany mintaj, kalafior [200]
w międzyczasie: plasterek wędliny, plasterek głowizny w galarecie [90]
kolacja: herbata z miodem [40], zbieranka ;p (jogurt naturalny z truskawkami, 20g chleba, plasterek głowizny w galarecie, 2 gryzy kiełbaski na ciepło) [205]
dodatkowo: 2 pierniczki katarzynki, plaster arbuza [115]
razem:
740 kcal
Zrobiłam dziś AŻ 120 POŁbrzuszków i parę ćwiczeń na dupsko (gromkie brawa) ;p Żebym ja się czasem nie zaćwiczyła na amen hehe.
14.07.2007 :: 10:55 :: Komentuj (10)No i wczoraj też dałam rade MIMO tych 2ch pierniczków :) Ale smakowały nieziemsko mmmmm ;p Miejmy nadzieję, ze dziś pójdzie równie dobrze jak wczoraj :) Ale na horyzoncie widzę pierwsze przeszkody dla mojej silnej woli... niedobrze... W niedzielę jadę na bierzmowanie - mam robić za świadka ;) A po bierzmowaniu gdzie? No oczywiście, że na rodzinne jedzonko. A czym to grozi to każdy wie... A ta ciocia piecze zawsze taaaakie pyszne ciasta... normalnie niebo w gębie. Zapowiada się ciężka niedziela...
Dzień 3
śniadanie: herbata z miodem [40]
obiad: rosół z makaronem, żeberko, kalafior gotowany [320]
kolacja: serek homogenizowany jogobella, przylepka [300]
razem:
660 kcal
+ trójkąt pizzy
+ soczek
+ drink
= ponad 1100 kcal
15.07.2007 :: 08:44 :: Komentuj (6)Wczorajszy wypad do restauracji skończył się w miarę przyzwoicie (jak na mnie). Wypiłam soczek, drinka i zjadłam trójkąt pizzy (tylko!) ;) Ale dziś za to będzie ciężko... bardzo... i nie wiem na ile mam silną wolę...
23:30
Było ciężko... na żołądku, bleeee, jutro ciąg dalszy diety :)
Dzień 4
śniadanie:
herbata z miodem, kanapka
obiad:
rosół z makaronem
kotlecik, żeberko, ziemniaki, mizeria, fasolka (wszystkiego po troszeczku)
kolacja:
wędlina
mała przylepka
2 łyżki chińszczyzny
mały szaszłyk
pół gołąbka
dodatkowo:
7 kawałków różnego ciasta (bo tyle było rodzajów ;p no musiałam spróbować)
sok, nektarynka
razem: nie wiem ile ale jestem wypchana
ostatni posiłek ok godz.: 20:00
16.07.2007 :: 20:31 :: Komentuj (4)Jakościowo to dzisiaj może nie najlepiej ale ilościowo całkiem całkiem :) Muszę dodać, ze mogło być o wiele gorzej. Mogłam wylądować w restauracji chińskiej i wszamać coś chińskiego :) ale na szczęście Chińczyki wzięli sobie urlop i było zamknięte ufffff :) Mój Misiek chciał zjeść obiad na mieście więc poszliśmy do pizzerii. Zastanawiał się nad normalnych obiadem: schabowy, kartofelki zapiekane i surówka i nad pizzą. Oczywiście namówiłam go na normalny obiad. Raz, że obiad to obiad - jest bardziej pożywny. A dwa to wiadomo, ze jakby wziął pizze to tez bym się na nią skusiła. A tak skończyło się tylko na dwóch gryzach schaba (zmusił mnie), 3 plasterkach zielonego ogórka, kawałku pomidora i kilku chapach ziemniaków (że też na ziemniaki można mówić: ziemniaki, kartofle i pyrki, cóż za wybór :)). Mam nadzieję, ze z obecnym bilansem dotrwam do jutra :)
Dzień 5
śniadanie: ciasto [350]
obiad: 2 gryzy schaba, mały zapiekany ziemniak, 3 plasterki zielonego ogórka, plasterek pomidora [100]
kolacja: rogalik 7 day's, pepsi light [300]
razem:
750 kcal
ostatni posiłek o godz.: 16:00
17.07.2007 :: 20:55 :: Komentuj (5)Popsiułam :(
19.07.2007 :: 17:55 :: Komentuj (3)Wczoraj też popsiułam, ale dzisiaj staram się nie popsiuć.
Dzień 8
śniadanie: 2 kromki chleba, szklanka kompotu, nektarynka [450]
obiad: mini pierś z kurczaka, trochę mizerii, nektarynka [150]
kolacja: 2 kromeczki chleba, sucharki [500]
grzeszki: kostka chałwy, 2 pierniczki, 1 cukierek [250]
razem:
1350 kcal
20.07.2007 :: 12:23 :: Komentuj (10)Jak ja bym chciała schudnąć... być tak fajnie szczupła... i mieć taki fajny brzuszek jak Spełniona... marzenie jak patrze na mój flak :///
Dzień 9
śniadanie: serek homo, twarożek wiejski z pomidorem, herbata z miodem [430]
obiad: fasolka [150]
kolacja: parówka, 2 kromki chleba, katchup [390]
razem:
970 kcal
24.07.2007 :: 17:06 :: Komentuj (9)Spokojnie S. Diety nie ma - żadnej. Nie ma spalania wody i mięśni a tym bardziej tłuszczu. Dzięki za rady :) Jest w nich dużo prawdy. Ja o tym wiem i świadomie naginam tę bardzo racjonalną dietę :) Znam tez siebie i wiem, że jeśli nie podejdę do sprawy konkretnie to nic z tego nie będzie. Narazie jest kicha ale będą kolejne próby :)
Jestem niezmiernie wdzięczna
Ani :) Zacznę ćwiczyć, schudnę do 60 kg i będę mieć taki brzuch jak Ania :)
...Z czasem zajdę w ciążę i znów przytyję :/ Hehe, nie, nie, narazie nie mam zamiaru zachodzić ;)
31.07.2007 :: 15:33 :: Komentuj (4)Kupiłam wczoraj karnet na aerobik :) Po wczorajszym aerobiku czuję trochę mięśnie ale myślałam, że będzie dużo dużo gorzej. Co nie zmienia faktu jaki jest ze mnie chrupek. Moja kondycja... zaraz zaraz... jaka kondycja? Po 20 min już byłam cała mokra i zsapana. Wyczekiwałam momentu, gdy weźmiemy maty i zaczniemy brzuszki robić bo nogi mi wysiadały. Wierzę, że po kilku takich spotkaniach moja kondycja się poprawi :) A na koniec zapomniałam odłożyć maty w swoje miejsce i została na sali ;p Przypomniało mi się dopiero, gdy parkowałam przed blokiem ;) No coż... skleroza nie boli tylko się pogłębia ;p Aaaa no i po wczorajszym aerobiku stwierdziłam, że przydałoby się trochę porozciągać, bo mam 'piękne' przykurcze... poza tym elastyczność też się w życiu przydaje :> ;)
To co? 3majcie się i do napisania :)