07.07.2008 :: 17:23 :: Komentuj (5)Waga: 76,2 kg
07.07.08 poniedziałek (22)
* bułka z serem, wędliną, sałatą, pomidorem [350]
* Big Milk [180], 3 cukierki [200]
* babka [400]
* zupa pomidorowa z makaronem [150]
Razem: 1280 kcal
Jak pozbyć się tych słodyczy?
08.07.08 wtorek (23)
* bułka z dżemem [200]
* 4 cukierki, lody [500]
* udko kurczaka, ziemniaki, mizeria [300]
* arbuz
PRECZ Z TŁUSZCZEM !
Waga: 76,1 kg
09.07.08 środa (24)
* biały ser z miodem
* 4 placki ziemniaczane z dżemem
* Big Milk x2
* 2 paski czekolady
* zapiekanka
Waga: 75,6 kg Ooooo
10.07.08 czwartek (25)
* pół bułki z ketchupem [100]
* danio [156]
* 5 kostek czekolady mlecznej [150]
* Big Milk [91]
* Dan mleko [217]
* 2 bułki [350]
Razem: 1064 kcal
+ bułka sojowa z serem i wędliną
Waga: 76,0 kg
11.07.08 piątek (26)
* bułka z serem [180]
* 5 delicji [250]
* lody [320]
* makaron [250]
Razem: 1000 kcal
Waga: 75,9 kg
12.07.08 sobota (27)
WESELE Iwonki
Waga: 76,1 kg
13.07.08 niedziela (28)
Poprawiny
14.07.2008 :: 19:09 :: Komentuj (4)14.07.08 poniedziałek (29)
* mandarynka
* kajzerka z serem pleśniowym
* brzoskwinki
* 2 pyzy, kapusta
* ciasto, Big Milk :/
Razem: ok. 1250 kcal
Nie wyszło mi dzisiaj :( Wszystko przez to głupie ciasto, na które i tak ochoty nie miałam :/
Waga: 76,3 kg
15.07.08 wtorek (30)
* bułka sojowa z serem pleśniowym
* serek
21.07.2008 :: 23:48 :: Komentuj (1)W sobotę zaliczyłam ostatni i najcięższy egzamin na tym roku :) Hip hip hura! Jestem szczęśliwa :D Tyle stresu było. Wolne musiałam w pracy brać, by móc usiąść porządnie przy notatkach. I takim sposobem wakacje nad morzem mam z głowy bo wolne przeznaczone na wczasy wybrałam teraz. Ale opłacało się :))) Ważne, że egzamin do przodu :)
Prawie w połowie jestem panią mgr ;p Jeszcze rok, obrona pracy i koniec. Z jednej strony fajnie, kolejny etap za mną. Z drugiej szkoda bo fajnie jest studiować :)
W październiku 25-lecie małżeństwa mojej chrzestnej. Szykuje się impreza rodzinna. Trzeba wziąć się za dietę.
Jutro - skromnie napiszę - są moje imieninki ;)
Dobranoc :)
22.07.2008 :: 21:18 :: Komentuj (2)Jedziemy do miasta. Ja, Michał i moja mama.
Mama: No i gdzie zaparkujesz? Tutaj nie będzie miejsca. Zaparkuj tam dalej.
Ja: Ale tu się płaci za parking.
Jedziemy dalej.
Michał: To tu zaparkuj.
Ja: A tu można?
Jedziemy dalej.
Mama: No i gdzie chcesz zaparkować?
Ja: No tu, przed sklepem skórzanym.
Mama: Tu to już na pewno zapłacimy.
Ja (w żartach): Spoko, może parkingowym będzie mój pacjent z przychodni to nie będziemy płacić.
Zaparkowaliśmy.
Mama: O, już leci (parkingowy).
Wysiadam z auta, patrze i mówię do parkingowego: "Ooo, dzień dobry" posyłając szczery uśmiech...
No i nie płaciliśmy ;)
Otóż parkingowym rzeczywiście okazał się mój pacjent z przychodni hehe. Wypowiadając wcześniej te słowa nie myślałam, że naprawdę spotkam tego pana hehe. To był tylko taki żart, a proszę jaki zbieg okoliczności :) Sama byłam zaskoczona.