01.08.2006 :: 23:17 :: Komentuj (4)DZIEŃ 8
Właśnie sobie zdałam sprawe, że ja liczę sobie chyba te dni BEZ diety hehe ;p Tak... dziś ósmy dzień bez diety, bo co to za dieta, kiedy na wadze znowu 62 kg a po 22:00 wcinam karkówkę z grilla? hę?
Coś czuję, że jak nie wezmę się za siebie pożądnie to z tej mojej diety będą nici. Ja nie mogę być tak po środku. U mnie w diecie musi być albo czarne albo białe, albo dieta albo nie. Nie może być po środku, bo jak widać środek u mnie bardziej znaczy niedieta niż dieta :/ Tak... właśnie tak jest.
A dziś:
Śniadanie: jogurt [155]
Obiad: pizza [550]
Kolacja: grill (tzn, nie dosłownie grill bo blachy nie lubię ale wszystko to co piekło się NA grillu) -> karkówka, boczek (!!! i to jest może dietetyczne? :/), skrzydełko + soki, 4 cukierki [200] i kawałek babki [100].
Nawet nie licze ile to ma kalorii.
Trzeba by może ruszyć te dupe bo niedługo będzie tak ciężka, że jej nie uniosę :///
Nawet nie musicie mnie karcić. Wiem, że mądrze to ja nie robię. A to co nazywałam dietą, już dawno nią nie jest, bo pizza na obiad i grill na kolację to nie jest jedzenie dla osoby odchudzajacej się. Osoba odchudzająca zamiast pizzy powinna zjeść warzywa a na kolację serek wiejski i dziękuję. Dobra... bla bla bla... Gadanie gadaniem a dupa mi bezlitośnie rośnie. Nie czuje, że rymuje :p
No cóż, może będzie lepiej...

02.08.2006 :: 15:14 :: Komentuj (5)Głodna jestem :(
Czyżbym rozepchała sobie żołądek?
Jeść!!!
11:00 - plaster białego sera z miodem
13:30 - gotowany kalafior
14:30 - kaszanka
17:30 - kisiel
20:20 - pół bułki z ketchupem [150]
Grzechy: 3 wafelki [180], 4 cukierki czekoladowe [144]
Razem coś ok. 1000 kcal
No i jak ja mam schudnąć jak ja tylko jem?
Głupie słodycze! :(

03.08.2006 :: 19:03 :: Komentuj (9)Dzisiaj też grzesznie...
Bo byłam u Babci... a Babcia od razu pokusiła pysznymi ciastkami jeżykami i wafelkami. Były też pączki i placek drożdżowy.
No nie mam silnej woli za grosz.
* 2 plastry białego sera z miodem [200]
* fasolka [100]
* sok [70]
* 3 kanapki [300]
* pączek [250] :/
* 3 ciastka [150]
* mały wafelek [50]
* kawałek placka drożdżowego [80]
Razem na oko 1200 kcal.
A może sobie nawet zaniżyłam.
No nie wiem, bo nie ważyłam.
Brałam na oko.
A na oko to sobie można...
Nie umiem sobie wyznaczyć dnia (np. soboty), w którym mogę pozwolić sobie na coś słodkiego. Bo ja jestem takim dziwnym stworzeniem, że właśnie w sobote nie będzie mi się chciało słodkiego, tego własnie dnia bedę mieć najsilniejszą wolę. A nauczyłam się tak, że jem tylko wtedy gdy mam ochotę. Poza tym jak nie jem to nie jem, ale jak spróbuje... to się później sypie hurtem. Dlatego jak kilka dni z rzędu nie jem słodkiego to wole nie próbować i nie kusić się jedną czekoladką bo wiem, że się posypie. A tak może wytrzymam dłużej. No nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Głowy sobie nie urwę, no bo jak? Czekam... może wróci do mnie silna wola. A narazie postaram się JAKOŚ trzymać...

04.08.2006 :: 17:48 :: Komentuj (5)Czuję, że przytyłam.
Spodnie, które kiedyś były w sam raz są ciut za ciasne i dlatego niewygodne. Wypadałoby coś z tym zrobić...
Pogoda się popsuła, a ja chciałam jechać na wakacje. Mam nadzieję, że za 5 dni się trochę rozjaśni bo na to, że będzie ładna pogoda nie ma szans.
A dziś:
* plaster białego sera z miodem 100g [150]
* 2 szklanki nesquik'ów [380]
* żurek i kawałek kiełbasy, 2 kromki chleba [400]
* lody [150]
* banan [120]
Razem 1200 kcal
I znów się rozpędziłam...
A do zrzucenia mam: 5 kg i jakieś 16 cm na dobry początek :/

05.08.2006 :: 13:30 :: Komentuj (5)Pora obiadowa a ja już wykorzystałam swoje 1000 kcal. Do tego wieczorem szykuje się grill... hm...
JeStEm W tRuDnEj SyTuAcJi!!!
10:30 - jogurt [150], kanapka [295], szklanka kompotu [100]
13:00 - leczo, bułka [375], 2 czekoladki [70]
16:45 - paluszki
19:00 - 24:00 - Grill - kiełbaska, chlebek, sałatka, sok
Razem z 1500 kcal?
Wczoraj byłam na wypadzie z dziewczynami. Ostatni posiłek zjadłam o 19 i o 2 w nocy byłam tak głoda, że aż było mi niedobrze. Przyszłam do domu, napiłam się i poszłam spać :)
W nocy padało... lubię gdy pada w nocy. Dzwięk kropel rozbijających się o parapet mnie usypia :)

06.08.2006 :: 22:46 :: Komentuj (4)1520 kcal
Diety nie ma jak widać...
Czekam na poprawę pogody...
Wakacje: wyjazd środa albo czwartek...
A spodnie jakie ciasne były takie są...
07.08.2006 :: 19:43 :: Komentuj (7)Dzisiaj lepiej bo 1090 kcal.
W czwartek wyjazd nad morze.
Wierzę, że pogoda ulegnie poprawie :)
Ide zrobić pranie i zlookać jakie ciuchy wziąć :)
08.08.2006 :: 20:50 :: Komentuj (2)1500 kcal :/
Teraz żyję wyjazdem :)
Żałuję trochę, że jadę z przyciasnymi spodniami ale teraz nie jest to najważniejsze :) Mam zamiar sie tym przez najbliższy tydzień nie przejmować i świetnie się bawić :)
Nie wiem jakie rzeczy wziąć...
09.08.2006 :: 19:00 :: Komentuj (17)Jestem już spakowana :)
Wyjazd o 3:20 dziś w nocy :)
Jadę do Łeby, później odwiedziny w Poznaniu i Koninie.
Trzymajcie kciuki za lepsza pogodę :)
Pozdrawiam i do napisania za jakieś 2 tygodnie :)
18.08.2006 :: 20:20 :: Komentuj (4)Witam :)
Jestem z powrotem po ośmio dniowym leniuchowaniu nad morzem :) Było super :) Pogoda w miarę. 4 pierwsze dni pochmurne, ale 4 następne już dużo lepsze :) W niedziele zaliczyłam pierwsze plażowanie :) Opaliłam się, odpoczęłam :) Od diety również co odbiło się na wadze -> 64 kg. Ale zrzuci się :) Muszę jeszcze zaznaczyć, że jestem przed okresem. Były gofry z bitą śmietaną i owocami, były lody, naleśniki, kuczaki z rożna, smażone rybki i frytki :) Jednym słowem wszystko to co zakazane w diecie. Od dzisiaj rozpoczęłam akcję pod kryptonimem: "Powrót do dawnej 60-tki" :))) Dzisiaj było 1100 kcal.
Odwiedziny w Poznaniu i Koninie zostały przełożone z racji braku funduszy i zmęczenia po wczasach :p Nie ma to jak zajechać do domu po 9-cio godzinnej podróży i na spokojnie porządnie się wykąpać, doprowadzić do ogólnego użytku ;) Później można robić kolejne podoboje innych polskich miast ;)

19.08.2006 :: 19:44 :: Komentuj (5)Dzisiaj coś mi nie wyszło -> 1365 kcal.
Muszę się bardziej zmobilizować.
Plan jest taki by jeść 800 kcal, max 1000.
Śniadanie o 10:00
Obiad 14:00 - 15:00
Kolacja 18:00 - 19:00
I musi być z powrotem lekka 60 :)

20.08.2006 :: 18:45 :: Komentuj (4)Dobra, dość tego obijania. Niech się dzieje co chce, ale ja jutro wracam do diety, takiej prawdziwej :) Spodnie ciasne wrrr. Chyba pierwszy raz od początku odchudzania tak mi sie przytyło żebym czuła to po spodniach. No nie moge iść do szkoły grubsza niż byłam. Nie ma mowy! Biorę się w garść bo do zrzucenia mam 7 kg, a to nie jest mało. Dietę uważam za otwartą :) Do dzieła!

21.08.2006 :: 10:46 :: Komentuj (15)Podobno 3 pierwsze dni najgorsze... Oby minęły pomyślnie. Głodna jestem. Zjadłabym coś. Muszę skurczyć żołądek. Nie dam się!
10:00 - gołąbek [200]
11:30 - sok kobuś [105]
15:00 - zupa pomidorowa [130]
18:15 - kromka chleba z masłem [190]
Grzechy: 1 merci [75], żelki [300?] :/ Ja chyba nigdy nie oduczę się jeść tych słodyczy :(
Razem 1000 kcal.
Ruch: 30 min jazdy na rowerze, spacer, 150 półbrzuszków
Jaka ja jestem gruba!!! Taka gruba jak teraz to byłam rok temu :( Rany, nie myslałam, ze tak szybko będę potrafiła przytyć. Jestem przerażona. Zapuściłam się i to bardzo. AAaaaAAaAaaaa!!!!!!!
Dopisek 21:07
Głodna jestem!!! Bardzo!!! Słyszę jak mój żołądek krzyczy: JEŚĆ!!! DAJCIE MI JEŚĆ!!! Ale ja się nie dam, nie mogę. W tej chwili widać jaki mam rozepchnięty żołądek. Jeeeeeśśśśśśśćććććććć!!!!!!!!

22.08.2006 :: 17:04 :: Komentuj (8)Wczorajszy wieczór był bardzo ciężki. Jeść mi się chciało niemiłosiernie ale się nie dałam :))) Dziś drugi dzień walki. Jaaaaa drugi dzień... strasznie długo ;d hehehe
10:40 - 2 wasy, plasterek żółtego sera, plasterek wędliny [140]
13:00 - małe piwo niskoalkoholowe [90] z okazji urodzin mojego Miśka :*
16:45 - rosół z makaronem [200], żeberko gotowane [120], 20g kabanosa [65]
Razem 615 kcal
Nie pamiętam kiedy ostatnio zjadłam tak mało :) Jak narazie jestem z siebie bardzo zadowolona :)))
Ruch: spacer (żebym się czasem na śmierć nie zaćwiczyła :/)
P.S. Jeśli któraś z Was wie ile kalorii jest w 100ml piwa niskoalkoholowego to prosiłabym o informację :) Dzięki :)

23.08.2006 :: 15:16 :: Komentuj (7)Dwa pełne dni za mną, mija trzeci :)
10:00 - 2 wasy, plaster żółtego sera, 20g kabanosa [185]
13:00 - brzoskwinia [50], nektarynka [60], trochę słonecznika [30]
15:00 - zupa grzybowa [100], pół bułki [175]
A teraz zmykam na mecz :)
20:00 - serek homogenizowany [130], ogórek [10], 1 wasa [35], kabanos [70]
Razem 845 kcal
Ruch: spacer :|
Po meczu Misiek chciał żebyśmy poszli na hamburgera... i poszliśmy. Tyle, że ja nic nie zjadłam :D Nie dałam się! Choć łatwo nie było mi na to patrzeć tym bardziej, że byłam głodna. Nie dałam się :) Madzia, spisałaś się dziś na medal :) ale siedząc tam i patrząc jak on tak wcina tego hamburgera zaczęłam zastanawiać sie po co ja się tak męczę, czemu po prostu nie mogę zjeść tego hamburgera i już. Przecież faceta mam, podobam mu się taka jaka jestem... ale zaraz pomyślałam o tych moich przyciasnych spodniach, o brzuchu, który mnie denerwuje bo jest za duży i o tym świetnym samopoczuciu przy wadze 60 kg :) Dobrze, że się nie dałam bo to byłoby tylko 15 min przyjemności ze smaku a kolejne godziny na zamęczaniu się, że znów mi nie wyszło i znów przerwałam dietę :) Muszę się dalej trzymać, muszę! :)))

24.08.2006 :: 11:11 :: Komentuj (10)Mamy gości...
Mama nakupiła ciast i ciasteczek...
Wiecie co ja przeżywam???
Ja nie mam tak silnej woli :(
Najchętniej wyprowadziłabym się z domu do czasu, gdy wszystkiego nie zjedzą.
Minęły już trzy dni ładnej diety, leci czwarty nie chcę tego popsuć, nie chcę!!! :(
12:00
No i zjadłam...
Wiedziałam, że tak będzie jak TO zobaczę :(
Ja naprawde nie mam silnej woli jak mam coś przed oczami :(
9:30 - 2 wasy [54], plasterek sera [50], kabanos [100], ogórek [11]
12:00 - ciasto [240]
13:30 - zupa grzybowa [80]
15:30 - trochę gotowanej kapusty [30]
18:30 - arbuz [125]
Razem 690 kcal
Ruch: zakupy
Półbrzuszków narazie nie robie bo mnie po ostatnich mięsnie bolały :/ Kondycha jak nic :///

25.08.2006 :: 11:59 :: Komentuj (6)"Najbardziej chudniemy po tym, czego nie zjemy."
Cztery dni za mną, leci piąty.
10:45 - biały ser z miodem [130]
11:45 - 30g chleba [70], pepsi light, szklanka kompotu [80]
13:30 - grzybki + ziemniaki [170]
16:00 - szklanka soku [100]
18:45 - kromka chleba z żółtym serem [175], kawałek jabłecznika babci wyrobu [100] Słodkiego mi się zachciało :|
Razem 825 kcal
Ruch: 150 półbrzuszków - masakra. Kondycja mi tak spadła, że głowa mała.
Na rower chciałam iść ale się pochmurzyło.
Wieczorem - taniec :)
Ostatnie dni zdradzają, że moja mama chodzi na grzyby do lasu... Przedwczoraj grzyby, wczoraj grzyby, dzisiaj grzyby... Żeby czasem mi jakiś maślak na głowie nie wyrósł...

26.08.2006 :: 16:06 :: Komentuj (7)Szósty dzien i już skopany :/
Obudziłam się a chcicą na słodkie, duuużo słodkiego i tak się stało :(
Zjedzone:
* jogobella [145]
* rosół [150]
* jabłecznik [180]
* 4 wafelki [325]
* 4 merci [300]
* pepsi light
Razem 1100 kcal
I jeżeli udałoby mi się nic nie zjeść do jutra rana to moja dieta byłaby jako tako uratowana bo kalorycznie wyszło by... no... w miare, a tego, że było niezdrowo już nie zmienię. Jedynie jutro może być lepiej. Boli mnie dzisiejszy dzień :(
Dopisek 18:08
Łeeee spieprzyłam do końca
1100 kcal +
pół bułki [125]
biały ser [75]
paluszki
sałatka z gyrosem [150]
arbuz
Razem katastrofa :( 1600?
buuuuuu
Głupia Madzia! Głupia! :(
Ruch: 50 min jazdy na rowerze

27.08.2006 :: 15:56 :: Komentuj (11)Walcze! Nie dam się tak łatwo.
Jeszcze 5 kg :)
10:45 - sałatka z gyrosem [200]
14:00 - mięsko, ziemniaki, mizeria [200] Wiem, że się tak nie łączy, ale ja to jestem ja i Madzia łączy ;p
18:45 - zupa pomidorowa [140]
Razem 540 kcal
Ruch: rowerek, spacer
Jeśli przed 17 nie bedzie padać to idę na rower :) Mięśnie mnie po wczorajszym trochę bolą. A to świadczy, że nieźle mam wszystko zastane :/ Masakra, że doprowadziłam się do takiego stanu.
P.S. 1
Byłam na rowerku :)
P.S. 2
Chyba rozpada się mój prawie 4-letni związek...

28.08.2006 :: 19:54 :: Komentuj (5)Ósmy dzień diety i wyszedł nie za ciekawy.
Zjedzone:
* jogobella light x 2 [180]
* leczo [150]
* chleb [320]
* pół marsa [120]
* 2 merci [150]
* pepsi light
* precelki [200]
* 3 ciastka z cukrem [120]
* 1 wasa [35]
Razem 1275 kcal.
Za dużo.
Trzeba nad tym popracować.
29.08.2006 :: 16:47 :: Komentuj (13)Czyżby znudziło mi się już dietowanie?
A przecież zostało jeszcze 5 kg! Hę?
Zjedzone:
* jogurt [155]
* 5 was [160]
* plasterek sera hochland [60]
* brzoskwinia [60]
* 1,5 schaba, ziemniaki, ogórki [380]
* 4 ciastka [160]
* mała przylepka i troche kaszanki [100]
Razem 1075 kcal
O rany... na ownlogu też zrobili kody :/
I na co to?
A mylog.pl strasznie się tnie, co utrudnia mi otwieranie waszych blogów :(
Spotkalismy się... Już po 10 min zdążyliśmy się pokłócić a po 30 min byłam w domu... Został tylko zapach jego perfum na moich włosach i słowa, którymi chciał mi dopiec... Sypie się to co trwało prawie 4 lata...

30.08.2006 :: 17:39 :: Komentuj (13)Chyba gardełko zaczyna mi nawalać. Niedobrze.
10:50 - 2 wasy, plasterek sera hochland light, pomidor [100]
14:30 - ryż z jabłkami [400]
16:45 - brzoskwinia [65]
18:00 - chleb [85], ser żółty [100], schab [100], banan [120]
20:00 - 1,5 paska czekolady [150]
Razem 1120 kcal
Z tą kolacją to się rozpędziłam. Miał być sam banan. Nie wyszło. Jest banan z towarzystwem.
Dopisek
I jeszcze dogryzłam czekolady. Razem 1120 kcal. Mogło być gorzej. Ale i lepiej również. Buuuuuuu
